Wprowadzenie

Test odsłuchowy Processor 3 firmy Sonic Frontiers, to druga cześć wcześniejszej recenzji powiązanej z transportem tej firmy i właściwie powinienem przeprowadzić go nierozłącznie jako zestaw, ponieważ te dwa urządzenia były traktowane jako komplet i dedykowane do łączenia ze sobą. Dodatkowym argumentem, aby dokonać odsłuchu jako kompletu jest dedykowany przez producenta sposób połączenia tych dwóch urządzeń. Mam tu na myśli zastosowanie wtedy innowacyjnego i tak naprawdę po raz pierwszy zastosowanego na szeroką skalę w audio interfejsu I²S·e, sugerowanego przez SF jako opcja, która zapewnia najlepszy efekt brzmieniowy. Dlatego nadrabiam to niedopatrzenie i tym razem te dwa urządzenia we właściwej dla siebie konfiguracji czyli wspólnie połączone głównie kablem I²S·e, ale tym razem zdecydowanie ze wskazaniem na głównego aktora tego przedstawienia – Processor 3. Ja korzystałem z tego kombo 12 lat, a wcześniej w zestawie z T – 3 współpracował też Sonic Frontiers z tym że model SFD-2 Mk III. Processor 3 był u mnie traktowany jako klejnot w koronie i właściwie więcej stał dostojnie na półce niż cieszył graniem, ponieważ częste zmiany źródeł, a dodatkowo permanentny stan magazynowy DAC’ów w moim systemie wynosił 3 lub 4 sztuki, to czas biegł, a Processor 3 był „oszczędzany” kosztem Thety, DPA i innych. Jednakże każda chwila kiedy słuchałem tego urządzenia potwierdzała, że jest to źródło referencyjne i mimo upływu lat wciąż oferujące brzmienie zasługujące na miano pełnoprawnego hi-end. Zmiana akustyki mojego pomieszczenia zachęciła mnie do przeprowadzenia rzetelnego testu w najlepszych warunkach akustycznych w jakich do tej pory mogłem posłuchać tego przetwornika i oceny urządzenia w maksymalnie idealnych warunkach jakie udało się stworzyć dla tej konfiguracji od momentu zakupu przeze mnie powyższego zestawu. Korzystałem podczas przeprowadzania testu ze wszystkich dostępnych wejść audio jakie posiada ten procesor i praktycznie wszystkie zapewniły ten sam referencyjny poziom bez zauważalnych różnic. Również zamiennie stosowałem kilka rodzajów lamp (4 szt E88CC): Amperex, Valvo, Ultron SQ. Informacja dla młodszych osób lub tych którzy po raz pierwszy spotykają się z informacjami o produktach Sonic Frontiers – Processor 3 to urządzenie lampowe gdzie w stopniu wyjściowym zastosowano 4 sztuki. Wszystkie lampy jakich używałem, to tzw NOS, produkcja z lat 1958 – 1963. Dla mnie jako romantyka lampa, to nie tylko element urządzenia, ale przede wszystkim pierwiastek duszy tamtych lat zamknięty w szklanej bańce i oddający w muzyce namiastkę magii tego okresu. Dlatego wykorzystuję w swoich urządzeniach tylko lampy z czasów ich świetności, bo jak wspomniałem każda lampa, to zamknięty i żarzący się delikatnym światłem pierwiastek tamtej epoki. Dla mnie to w jakimś sensie magiczne doświadczenie ocierające się o misterium.

W teście komplet podłączony był do pre Sonic Frontiers Line 3 i jako wzmocnienia, zamiennie używałem Sansui 2103 oraz Gryphon Essence. Kolumny to głównie Studio 16Hz Ethos Ultimo i czasami Dynaudio Contour 30. Ciekawostką jest, że DAC jak i transport w momencie pojawienia się w sprzedaży były wycenione na kwotę 32tyś zł za sztukę, by po około pół roku dystrybutor skorygował cenę na 48 tyś zł. W tym wypadku komplet kosztował już bagatela 96 tyś zł. Cena katalogowa producenta do końca działalności firmy i produkcji nie uległa zmianie, więc najprawdopodobniej dystrybutor świadomy, że posiadane egzemplarze na stanie magazynowym, to już modele na wyczerpaniu zapasów, postanowił wykorzystać okazję podnosząc marżę do maksimum.

Test

Kombinacja Sonic Frontiers T 3 i Processor 3 oferowała dla mnie zawsze najwyższą jakość dźwięku jaka była do uzyskania z formatu CD i mimo upływu lat wciąż bez wahania można te urządzenia zakwalifikować do wąskiego grona wzorcowych. W kilku aspektach brzmienia Processor 3 osiąga poziom wciąż niedostępny dla zdecydowanej większości urządzeń mimo wciąż trwającego progresu w konstrukcji przetworników cyfrowych. Dół pasma bardzo dobrze harmonizuje z resztą zakresów. Brzmienie kontrabasu czy gitary basowej nie zmieniało swojego charakteru, dynamiki oraz nasycenia barwą nawet w przypadku przechodzenia między różnymi zakresami i przy gęstych aranżacjach. Bas bardzo dobrze łączył kontrolę, konturowość z nasyceniem i siłą. Drobne zastrzeżenia można mieć jedynie przy najniższych składowych, skuteczniej przetwarzanych przez dCS Bartok. Dźwięk był tam odrobinę zmiękczony i krótkie, szybkie dźwięki perkusyjne, albo szarpanych strun nie były tak dynamiczne, konturowe i atakujące jak w przypadku dCS’a. Wysokie częstotliwości miały otwarty , czysty i równy charakter. Cecha ta pozwalała na bezproblemowe zapoznanie się z informacją dotyczącą akustyki poszczególnych pomieszczeń. Pojawienie się właściwego kolorytu, dźwięczności talerza bądź trójkąta podkreślały klasę tego urządzenia. Jako wybitną cechę należy uznać, że wysokie tony mimo swej detaliczności i krystaliczności nigdy nie były ostre, przejaskrawione bądź meczące. Poza wspomnianymi cechami czarowały barwami, jedwabistością i bogactwem struktury harmonicznej niektórych głosów, bądź instrumentów podkreślających ich namacalność. Bez odrobiny przesady można stwierdzić, że przekaz góry w tym zakresie cenowym należy do referencyjnych. W przypadku średnicy wrażenia są bardzo podobne. Średnie tony nawiązywały do charakteru wysokich swoja klarownością, nasyceniem barwami i szczegółowością. Również te dwa zakresy były bardzo równe, gładkie i co bardzo ważne spójne. W reprodukcji wokali przetwornik wzbił się na poziom nieosiągalny dla większości konstrukcji. Efekt ten wzmocniony przez działanie fraktali w moim pomieszczeniu tworzył tak realistyczne i namacalne pogłosy wokali, że wielokrotnie łapałem się na tym, że ktoś jeszcze znajduje się oprócz mnie w pokoju! Lokalizacje instrumentów można było śledzić z doskonałą precyzją, a źródła pozorne były precyzyjnie zogniskowane. Stereofonia była chyba najmocniejszą stroną tego urządzenia. Rozmach, swoboda i przestrzeń były fenomenalne bez utraty przejrzystości podczas głośnego słuchania. Scena dźwiękowa wręcz spektakularna. Dynamika i aspekty rytmiczna bardzo dobre. Processor 3 nie zawiódł w przypadku zdolności analitycznych. Zarówno artykulacja subtelniejszych dźwięków jak i swoboda oraz czytelność we wspomnianych już wyżej gęstszych partiach stały na referencyjnym poziomie. Wybrzmienia schowanych niekiedy w tle instrumentów była wyraźne i czytelne.

Processor 3 Sonic Frontiers wraz z dedykowanym transportem T 3 jest urządzeniem, które oczarowuje słuchacza niezwykle żywym, barwnym, namacalnym i wyrafinowanym dźwiękiem, a jako bonus w pakiecie dostajemy pierwiastek magii charakterystyczny tylko dla urządzeń lampowych tego producenta.

Mephisto

Podstawowe dane techniczne wg producenta:

20 bitowy, w pełni zbalansowany procesor cyfrowy, obsługujący format HDCD z lampowym stopniem wyjściowym i zewnętrznym zasilaczem. 4 lampy typu 6922.

Pasmo przenoszenia: 5 Hz – 20 kHz, ± 0,25 dB

Jitter: < 35ps przez S/PDIF,

poniżej mierzalnych limitów przez I²S·e (nie określono metody pomiaru)

Stosunek S/M > 115 dB

Separacja kanałów: > 130 dB przy 1 kHz, > 115 dB przy 16 kHz

THD: < 0,02%

Maksymalny poziom wyjściowy: 3,0 V niezbalansowane, 6,0 V

Wymiary (jednostka główna): 48 cm x 11,5 cm x 33 cm

Wymiary (zasilacz): 23 cm x 10 cm x 33 cm

Waga: 14 kg bez opakowania

Cena w USA 6999 $

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.