Stefan Kudelski to legenda rodzimych konstruktorów sprzętu audio. Zachęcam do przeczytania niesamowitego życiorysu tego Wielkiego Polaka, konstruktora i melomana. Prototyp pierwszego magnetofonu skonstruował w 1951 roku, komercyjny produkt pod nazwą Nagra wypuścił na rynek jeszcze w tym samym dziesięcioleciu. Od lat 60-tych jego produkty były objawieniem i najnowszym osiągnięciem techniki. Stefan Kudelski otrzymał za swoją działalność wiele nagród w tym 2 statuetki Oskara. Dzisiaj Szymonfaber ma zaszczyt testować jeden z przetworników firmy nazwany po prostu Nagra DAC. Ostatnia cena oscylowała w okolicach 50 000zł.

Nagra DAC to bardzo porządnie wykonane urządzenie, o charakterystycznym dla tej marki wyglądzie. Studyjny rodowód jest widoczny na pierwszy rzut oka. Producent nie silił się na “złote detale” ale postawił na rozpoznawalny styl i funkcjonalność. Pomimo małego wyświetlacza, komunikaty są jasne i czytelne. Diody pomagają w rozpoznaniu podstawowych ustawień. Ciekawostką jest bieżący monitoring poziomu sygnału wejściowego, pokazujący jak wiele płyt jest sztucznie przesterowanych (z nadmiernym poziomem głośności ale mizerną dynamiką). Blachy obudowy są dość cienkie a urządzenie niezbyt ciężkie jak na swoje rozmiary. W komplecie solidny metalowy pilot, umożliwiający sterowanie głośnością. Osobiście nie polecam sterowania końcówek bezpośrednio z tego przetwornika, utrata rozdzielczości i rozmycie przekazu jest zbyt wyraźnie słyszalne. Z tyłu najbardziej potrzebne wejścia cyfrowe z AES/EBU na czele oraz wejścia analogowe! (podobnie jak we wcześniej recenzowanym przetworniku Theta Generation VIII). We wnętrzu piękne płytki drukowane ze złoconymi ścieżkami, solidny zasilacz ze sporej wielkości toroidem (zabezpieczonym teflonowym walcem). Konstrukcja jest oparta na kości Analog Devices AD1853, czarna kaseta z logo Anagram to upsampler o rozdzielczości 24bit/192kHz.

Brzmienie:

Nagra DAC posiada unikatowy styl grania, rozpoznawalny natychmiast po podłączeniu do systemu. Dźwięk momentalnie staje się przyjemny, gładki i ułagodzony. Krawędzie ataku i wybrzmienia są zaokrąglone i posiadają “zamszowy”, relaksujący charakter. Klimat przypomina stereotypowy analog lub taśmę magnetofonową. To urządzenie to remedium na ból głowy melomana, pozwala na szybkie ujarzmienie nawet niesfornego zestawu. Polecam dla melomanów, którzy mają dość wiecznych poszukiwać optymalnego zestawienia. To klimat przypominający nieco D`Agostino Classic 2 oraz starsze, najlepsze modele Dynaudio. Różnica tkwi w podejściu do barwy i dociążenia dźwięku ale o tym poniżej.

Góra tego przetwornika jest złagodzona, o mniejszej rozdzielczości niż dCS Bartok czy punkt odniesienia Vivaldi DAC. Wybrzmień jest wyraźnie mniej ale scena rysowana poprawnie, troszkę bardziej zamazana zwłaszcza w dalszych planach. To sposób prezentacji dźwięku, stawiający na relaks a nie maksymalną wierność przekazu. Atak metalowych strun czy skomplikowane riffy to nie jest specjalność Nagry. Góry jest wystarczająca ilość ale jakościowo można znacznie lepiej. Najwyższe składowe są nijako uzupełnieniem średnicy, płynny przekaz i stonowany charakter bardzo dobrze nawiązuje do klimatu środka pasma. Wokale są gładkie i wypolerowane, każdy artysta nawet ten o ostrym głosie i temperamencie nie wyprowadzi Waszego systemu z równowagi. Średnica to niecodzienne połączenie płynności, gładkości ale bez zbędnego przesłodzenia czy przyciężkiego charakteru znanego choćby ze starszych Maków. Można wyczuć delikatnie studyjny charakter ale pięknie zamaskowany aksamitnym sznytem. Niższy środek o dziwo nie jest zbyt ospały i posiada właściwą gradację dynamiczną. Instrumenty i głosy brzmią naturalnie, barwowo można lepiej ale mocna 4 jak najbardziej się należy. Urządzenie nie posiada szarego charakteru Auralica czy streamerów Linna. Nagrze udało się zachować “ludzki” pierwiastek przekazywanej treści muzycznej co stawia ja znacznie wyżej w hierarchii niż nieco sztucznie grające przetworniki jak Chord czy Auralic. Ani razu nie miałem odczucia plastikowego czy nienaturalnego brzmienia. Pomimo swojej szkoły, Nagra potrafi stworzyć ułudę obecności prawdziwego muzyka na scenie. Bas posiada identyczny klimat jak reszta pasma. jest stosownym uzupełnieniem przemyślanej koncepcji producenta. Ponownie mocna 4, zejście, poprawność barwowa jest osiągana bez większego trudu ale konturowość czy werwę można nieco poprawić. Każda część basu, niezależnie czy mówimy o wyższej, średniej czy niższej części pasma jest pięknie połączona w całość ale ma tendencję do grania relaksującego i złagodzonego. Powoduje to niedosyt przy bardziej dynamicznych realizacjach, spokojne ballady wypadają wystarczająco realistycznie. Duża symfonika posiada masę ale czytelność poszczególnych sekcji orkiestry oraz głębia planów może być lepsza.

Żaden utwór grany przez Nagrę nie jest mistrzem rozdzielczości, atak też mógłby być lepszy, kontur nie powala ale ten daczek ma to “coś” co pozwala na słuchanie muzyki godzinami bez zmęczenia. Ma klimat, ma umiejętność oddania emocji a to w muzyce jest dla wielu osób najważniejsze. Nagra DAC to typowe urządzenie dla melomana, zalecam łączyć ją z możliwie dynamicznym transportem typu Esoteric P-03 lub wyżej. Wzmacniacz i kolumny przede wszystkim dynamiczne i rozdzielcze. W suchych i ostrych zestawach będzie jak kojąca rosa o poranku. Zachęcam Wszystkich do zapoznania się z tym niecodzienne grającym sprzętem, może właśnie tego szukacie?

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.