Właśnie nadarzyła się okazja do przetestowania najnowszego dzieła Wilson Audio Alexia Series 2. Mając w pamięci Alexie pierwszej serii, delikatnie mówiąc “nie paliłem” się do odsłuchu. W między czasie miałem okazję zapoznać się z modelem Sasha DAW, zaprojektowanym przez Daryla Wilsona aby uczcić pamięć swojego taty Dave’a. Byłem w szoku jak kulturalny, zrównoważony i ciekawy dźwięk zaprezentowały. Postanowiłem sprawdzić czy uczeń przerósł mistrza czy to po prostu łut szczęścia. Jaki jest wynik moich wielotygodniowych odsłuchów przekonacie czytając poniższe wrażenia odsłuchowe.

Budowa:

Wilson Audio Alexia Series 2 to następca testowanych wcześniej Wilson Audio Alexia 1 http://szymonfaber.pl/?p=128. Z zewnątrz, zwłaszcza z przodu, najnowsze wydanie kolumn Wilsona wydaje się bliźniaczo podobne. Oględziny tyłu i wnętrza jednoznacznie wskazują, że jest to bardzo mocno zmodyfikowana konstrukcja. Nie jesteśmy w stanie zweryfikować zmian w zwrotnicy ponieważ jest zalana żywicą w czarnym pojemniku ale gołym okiem widać całkowicie zmodyfikowany tył oraz dodanie możliwości dostrojenia brzmienia bez rozkręcania kolumny. Zmiany oporników odpowiadających za natężenie wysokich oraz średnich częstotliwości możliwe są po zdjęciu przezroczystej osłony. W komplecie otrzymujemy zestaw kluczy oraz rezystorów, które możemy konfigurować w dogodny dla nas sposób. Obudowa w znakomitej większości wykonana jest z czarnego kompozytu Wilsona, jedynie nieliczne wzmocnienia zostały wyprodukowane z MDF. Kompozyt jest niesamowicie ciężki i gęsty (waga jednej kolumny to 117kg), zapewnia doskonałe pochłanianie wibracji. Po przyłożeniu ręki do obudowy nie czujemy praktycznie żadnych drgań, nawet najmniejszych! Sama jakość spasowania oraz wykonania detali to światowy top. Przepięknie położony lakier, wszelkie dodatki aluminiowe, skale służące do ustawień pochylenia kolumny lub jej “głowy”, śruby, maskownice to wzór do naśladowania. Jak już jesteśmy przy maskownicach to proszę porównać ich zabezpieczenie i montaż w stosunku do chociażby Trenner Friedl ISIS, które testowałem. Wnętrze wyklejone jest dodatkowo pianką oraz wypełnione “watoliną”, która nie zmieściła się na zdjęciach. Bardzo grube kable przyłączeniowe, zwłaszcza w sekcji basowej. Mocowania kabli przy pomocy metalowych trzpieni oraz dołączonego śrubokręta pozwala na stabilne zamocowanie nawet bardzo grubych kabli jak moje MITy. Wielki plus za to udogodnienie. Przetworniki stanowią pewne zaskoczenie, doskonały głośnik wysokotonowy okazuje się całkowicie zmodyfikowaną jednostką, produkowaną specjalnie dla Wilsona. Korzeni, podobnie jak celulozowe niskotonowce należy szukać w stajni Scan Speaka. Średniotonowiec to zmodyfikowany SB Acoustic z dodatkowym pierścieniem magnetycznym (membrana nie jest mi znana z modeli seryjnych). Alexie series 2 wyposażone zostały w kółka oraz kolce, po znalezieniu optymalnego ustawienia co zajmuje nieco czasu możemy je “zakotwiczyć” na stałe. W moich doskonałych warunkach akustycznych z całkowicie odseparowaną podłogą od reszty budynku, zarówno na kółkach jak i kolcach bas był wyśmienitej jakości. Szczerze to wolę nawet opcję pierwszą dodającą nieco masy w posiadanym metrażu (90m2). Seria 2 to dziecko Daryla (syna Davida, założyciela Wilson Audio), podobnie jak Sasha DAW, Alex, Chronosonic XVX czy najnowsze maluszki Sabrina X. W konstrukcjach Daryla słychać odmienną szkołę strojenia, która nie będę ukrywał dużo bardziej do mnie przemawia.

Uczeń przerósł mistrza czyli ojciec i syn. Pan David niestety już nie żyje.

Brzmienie:

Przyznam, że do odsłuchu Alexia Series 2 przystępowałem bez specjalnego entuzjazmu. Mając w pamięci dźwięk Alexia Series 1, spodziewałem się małej modyfikacji a spotkał mnie… szok. Z wyglądu te same przetworniki a granie znacznie bardziej dojrzałe. David Wilson stroił swoje kolumny z podkreśleniem przełomu środka oraz góry pasma, dawało to niesamowitą żywość grania ale powodowało czasami nadmierną ostrość, przerysowanie niektórych dźwięków oraz brak możliwości wielogodzinnego relaksu. Daryl pokazał zupełnie nowe podejście, stawiając bardziej na barwę i dociążenie. Połączył znakomitą rozdzielczość, zgranie czasowe oraz holografię z muzykalnością.

Wilson Audio Alexia 2 jest w każdym aspekcie kolumną daleko lepszą niż stary model, zwłaszcza w zakresie środka i góry pasma. Wysokie tony to zdecydowanie top 3, całego testu najdroższych kolumn EURO 2020. Rękawice z nimi może podjąć droższy brat Alexx i elektrostat Martina Logana CLX. Góra Alexii series 2 to kwintesencja tego czego poszukują fani audio, doskonała rozdzielczość i holografia. Mistrzowskie wybrzmienia łączą się z umiejętnością oddania barwy instrumentów. Płyty z fortepianen ABC Records “A Past Legend”, “Power of Piano”, “The Koln Concert” Jarreta zabrzmiały genialnie. Nośność wybrzmień, odpowiedź akustyki pomieszczenia na każde muśnięcie klawiszy było niesamowite. Tak doskonały wgląd w nagranie przy jednoczesnym braku natarczywości zapewniła mi do tej pory wyłącznie jedna konstrukcja (jaka dowiecie się podczas lektury przyszłych testów). Góra tych kolumn skrzy się milionem odcieni i wybrzmień, co wrażliwsze osoby podczas odsłuchów musiały sięgnąć po chustkę do kieszeni… Kilka razy w życiu miałem okazję posłuchać tak doskonale oddanej barwy tego skomplikowanego instrumentu jakim jest fortepian, Alexia Series 2 to potrafią. Pieczołowite ustawianie kątów nachylenia “głowy” średniotonwej oraz wysokotonowej zaowocowało doskonałą namacalnością i pozycjonowaniem dźwięku w przestrzeni. Wilsony pod względem budowy sceny akustycznej, głębokości, szerokości oraz separacji źródeł przestrzennych są mistrzami świata. Obserwowanie wieloplanowej seny, muzyków poukładanych jak figury na szachownicy jest czymś niesamowitym. Każdy z muzyków ma swoje miejsce, nieskazitelnie czysty przekaz pozostaje niezmącony nawet przy największych składach orkiestry. Czuć legendarne zgranie fazowe przetworników i dbałość o najmniejszy detal w strojeniu tych kolumn. Wiele sprzętów wybroni się podczas audiofilskiego “plumkania”, prawdziwym sprawdzianem są chóry i symfonika. Wilson Audio utrzymuje separację oraz głębokość sceny przy nawet najbardziej skomplikowanym repertuarze. Chapeau bas dla konstruktorów. To unikatowa cecha, którą w takim nasileniu spotkałem jak do tej pory wyłącznie w tych konstrukcjach. Góra pomimo iż odważna i niosąca ze sobą masę informacji pozostaje gładka i nieprzerysowana, została dobrze zespolona z wyższą średnicą przez co niesłyszalne jest łączenie przetworników. Wszelkie instrumenty smyczkowe grające w tym zakresie pozostają niezwykle spójne i koherentne. Wyższy środek w przeciwieństwie do poprzedników nie wybija się na pierwszy plan, nadal jest bardzo dokładny i wybitnie czytelny ale nie spotkamy uciążliwego “sybilowania” czy rozjaśnienia. Wybitnie oddane zostaje różnicowanie tonalne poszczególnych wokalistów Nat King Cole (na wszystkich 3 albumach ABC Records) wręcz chwytał za sercę swym pełnym, dźwięcznym i niskim głosem, The Fairfield Four (kopia z taśmy matki) to prawdziwy popis barwy, artykulacji i pozycjonowania w przestrzeni. Każda zgłoska, każda nuta wydaje się być oddzielnym bytem i częścią całości zarazem. Wiolonczeli Yoko Hasegawy “Oh! Cello Goddess” mógłbym słuchać godzinami, po włączeniu trudno zatrzymać odtwarzanie utworu. Wykończenie każdego dźwięku, każdego szarpnięcia, delikatność i siła spotkały się w tej konstrukcji w ścisłej harmonii. Średnica podporządkowana jest nieco górze i dołowi pasma. Dźwięk głosów żeńskich i męskich jest niesamowicie czytelny, doskonale ogniskowany. Brakuje mi nieco więcej dociążenia w dolnym zakresie średnicy. Na tle tak doskonałej góry i mocnego dołu chciałbym więcej kremowości i dociążenia jak w droższym bracie. Moi goście, którzy słuchali Alexii Series 2 stwierdzili jednogłośnie, że mogliby żyć z takim dźwiękiem. Coś w tym jest. To jeden z najdoskonalszych dźwięków jaki popłynął jak dotąd w domu Szymonfabera. Nie będę ukrywał, że te konstrukcje sprawiły mi sporo frajdy i pozwoliły na nowo odkurzyć wiele zapomnianych albumów. Wilsony to istny żywioł i wulkan energii. Spiętrzenie i wygaszanie dźwięku jest referencyjne, wszelkie skoki dynamiki czy narastanie dźwięku odbywa się w fenomenalnym tempie. Dzięki temu mamy połączenia barwy, dokładności, tempa, rytmu i potęgi. Powyższe cechy odnajdziemy również w basie. A ten w stosunku do środka jest zaskakująco kolorowy i barwny. Moim zdaniem konstruktor osiągnął świetny kompromis pomiędzy potęgą a konturem. Stenheim czy Tannoy Royal Kingdom potrafią uderzyć w twardszy sposób ale posiadają gorsze wypełnienie. W Wilson Audio Alexia Series 2 mamy doskonałe zejście, bębny kodo na płycie “Haiku” AMJ oraz Makoto Ozone zostały odtworzone z pełną siłą ale i wystarczającym konturem. Czuć miejsca uderzenia w poszczególne części bębnów, czuć rodzaj naciągu i fakturę materiału. Tannoy, Stenheim fakturują jeszcze dokładniej ale kosztem potęgi uderzenia i głębi. Nieskrępowaną dynamikę i doskonałe zejście w paśmie słychać choćby w “Toccata and Fugue in D Minor” Bacha. Bas reflex jest niesłyszalny, swoboda i wybrzmienia poszczególnych partii organów są wyśmienite. Odczucie potęgi i wielkości świątyni wręcz wybitne. Organy są olbrzymie a wybrzmienia do złudzenia przypominają kościół, w którym realizowano nagranie. Głębia i wysokość sceny wręcz niewiarygodna, nieprzyjemne na zdecydowanej większości kolumn spiętrzenia piszczałek tutaj przechodzą bez zgrzytu. Separacja i czytelność rozciąga się od najwyższej góry do samego dołu pasma. Tutaj tanie zagrywki nie przejdą, olbrzymie organy jasno pokazują klasę Wilsona. Symfonika pod batutą Fennella to wyłącznie formalność, wszelkie powyższe cechy się potwierdzają. Potęga i dynamika, doskonała barwa i lokalizacja, świetne wybrzmienia i dokładność połączona z wybitną holografią. Muzyka rozrywkowa, rock czy metal? Na te kolumny nie ma mocnych. Wilsony w połączeniu z doskonałą akustyką, źródłem dCS Vivaldi, wzmocnieniem Amplifon WM300 i Amplifon Antares, okablowaniem MIT i Transparent stworzyły niezwykły spektakl i zapewniły mi ucztę muzyczną, której z pewnością długo nie zapomnę.

Przed odsłuchem Wilsony niezbyt mnie przekonywały swoim nowoczesnym wyglądem, po odsłuchu jawią się jako jedne z najładniejszych kolumn na rynku. Zauroczenie a może miłość? Kto wie jakie decyzje podejmie Szymonfaber po zakończeniu testów Euro2020…

Dane techniczne:

Rodzaj obudowy niskotonowej:Wentylowana do tyłu
Rodzaj obudowy średniotonowej:Wentylowana do tyłu
Rodzaj obudowy wysokotonowej:Zamknięta
Przetworniki basowe:8 cali (20.32 cm) pulpa papierowa
10 cali (25.4 cm) pulpa papierowa
Przetwornik średniotonowy:7 cali (17.78 cm) kompozyt celulozy i pulpy papierowej
Przetwornik wysokotonowy:1 calowa (2.54 cm) kopułka jedwabna 
Czułość:89 dB @ 1 W @ 1 m @ 1 kHz
Impedancja nominalna:4 omy / minimum 2,54 oma @ 85 Hz
Minimalna moc wzmacniacza:20 W na kanał
Pasmo przenoszenia:19 Hz – 32 kHz +/- 3 dB Room Average Response [RAR]
Wymiary:Wysokość: 134.68 cm bez kolców
Szerokość: 38.74 cm
Głębokość: 58 cm
Waga (na kanał):117.93 kg

Cena prezentowanej wersji: 299 111zł

3 komentarze

    1. Adamie same nie zagrają ale w odpowiednim pomieszczeniu i z właściwie dobranym zestawem zagrają każdy rodzaj muzyki. U mnie nie było problemu z cięższymi brzmieniami. Tak naprawdę to tylko jedna konstrukcja wypadła wyraźnie lepiej ale na razie nie zdradzę która 🙂

      Szymon

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.