Wprowadzenie

Gryphon Essence, to kolejny wzmacniacz z fabryczki Fleminga E. Rasmussena poddany ocenie na szymonfaber.pl i jednocześnie najmniejszy w ofercie po recenzji topowych końcówek dostępnych w ofercie producenta z okazji 35 lecia badań i innowacji na rynku Hi -end. Tak więc po gigantycznych monoblokach Mephisto Solo i półkę niżej Antileon EVO, przyszedł czas na najskromniejszy gabarytowo przy większych braciach – model Essence. Mimo, że to najmniejsza w ofercie końcówka mocy Gryphon’a nie oznacza to, że mamy do czynienia z „popierdółką”. Z psychologicznego punktu widzenia zdecydowanie jest łatwiej oceniać urządzenia z dołu linii producenta przechodząc w górę oferty wspinając się po drabinie cenowej. Niestety dla biednego Mephisto, Szymon „rozprawił się” wcześniej z gigantami w ofercie Gryphon’a i pozostając pod wrażeniem topowych modeli było dla mnie nie lada wyzwaniem, aby zachować właściwą perspektywę. Jak w przypadku wspomnianych Diablo i Evo mamy do czynienia z klasyczną elegancją, a więc czerń, doskonałe wykonanie oraz jak zawsze w przypadku tego producenta perfekcyjną dbałość o szczegóły. Szeroki, gruby trójkąt z akrylu wpasowuje się równo w wycięcie w aluminiowej również grubej płycie tworzącej panel przedni. Wysokie radiatory pokrywają panele boczne. Ciekawym rozwiązaniem stylistycznym odróżniającym Essence od wspomnianych wyżej „kolosów” jest umieszczony na panelu przednim sporych rozmiarów podświetlany w trzech kolorach (niebieski, zielony, czerwony) pasek LED aktualnie ustawionego „biasu”. W największym skrócie ustawienie prądu podkładu, gdzie dwoma przyciskami od spodu obudowy możemy ustawić żądany parametr, który sygnalizowany jest odpowiednim podświetleniem paska stanu. Moc wyjściowa Essence określona jest na 50Wpc przy 8 omach i 100Wpc przy 4 omach oraz 190Wpc przy 2 omach. Można pomyśleć, że 50Wpc brzmi trochę skąpo, ale w praktyce okazało się, że tak nie jest. Wspomniany bias można ustawić z niskim prądem podkładu i wtedy wzmacniacz pracuje w klasie A/B lub wysokim i wtedy mamy czystą klasę A. Oczywiście w tym drugim trybie generuje znacznie więcej ciepła. Zmiana trybu ma subtelny wpływ na brzmienie i najprościej ujmując w klasie A dźwięk jest bardziej „dopalony” i analogowy, natomiast w klasie A/B bardziej konturowy i zwarty. Należy pamiętać, że nie działa to na zasadzie klasycznego korektora dźwięku lecz jako bardzo subtelna zmiana ogólnego charakteru urządzenia.Większość testu była przeprowadzona w trybie drugim kiedy pasek LED podświetlany jest standardowo na zielono – bias Low, następnie „przechodziłem” na bias High (w klasie A, pasek LED na czerwono).

Brzmienie

Essence to wzmacniacz, który potrafi przyciągnąć uwagę i zrobić wrażenie stosunkowo szybko. Mam tutaj na myśli przede wszystkim najniższe składowe. Bas budzi szacunek swoja siłą i bez problemów można było odczuć, że sięga niskich rejestrów, a przede wszystkim jest równy i silny. Jedyne drobne zastrzeżenie dotyczące niskich tonów, to że brzmienie jest trochę zbyt ciepłe, ale to jest uwaga bardziej dotycząca moich osobistych preferencji, ponieważ wspomniane ocieplenie nie ma wpływu na dynamikę. Osiągnięcie niskiego rozciągnięcia, dużej dynamiki i zarazem dobrych właściwości rytmicznych oraz szybkości basu, to wciąż jeden z niezwykle rzadko spotykanych efektów. Tutaj Essence trzeba przyznać zawiesił poprzeczkę wysoko.

Obfitość szczegółów w nagraniach jest dobrze przekazywana, ale bez jakiejkolwiek natarczywości. Średnica charakteryzuje się naturalnym dźwiękiem, subtelnymi barwami i emocjonalnym przekazem. Równowaga jest lekko przesunięta w kierunku ocieplenia.

Składowe harmoniczne instrumentów są bogate jak w bardzo dobrej jakości wzmacniaczu lampowym i mam wrażenie, że ogólnie w dźwięku czuć fascynację lampami. Essence wyróżnia się bardzo spójnym i homogenicznym dźwiękiem. Nagrania brzmią koherentnie, wszystkie dźwięki są plastyczne i ładnie komponują się z pomieszczeniem. Wokale żeńskie niosą emocjonalny ładunek ( Tori Amos, Heather Nova). Należy podkreślić bardzo dobrą akustykę nagrań, instrumenty są wyraźnie owinięte przestrzenią, czuć klimat sali. Również pod względem stereofonicznym dominującym wrażeniem jest równowaga, a nie efekciarstwo. Nie ma przesadnej ofensywności, która podoba się tak wielu słuchaczom lubiącym dźwięk wchodzący do pokoju. Nie ma też przesadnego oddalenia dla miłośników hiper głębi. Jest zrównoważony układ sceny z klarownym zaznaczeniem poszczególnych planów.

Góra jest tu delikatna i nieofensywna. Dźwięk jest lekko przyciemniony, ale nie zostało to okupione jakąkolwiek utratą przezroczystości co uważam za bardzo wyrafinowany zabieg. Zakres góry jest neutralny, wysokie tony były słodkie i jedwabne w zależności od nagrania. Jednak kiedy to było konieczne potrafiły zabrzmieć ostro. Ogólnie góra brzmi relaksująco i nienatarczywie. Całościowo urządzenie jest nastawione na wyszukaną muzykalność. W dźwięku zwraca uwagę poczucie atmosfery, przekazanie emocji instrumentu, intymności wokalu.

Podsumowanie

Mimo nieograniczonej ilości wzmacniaczy dostępnych na rynku, znalezienie odpowiedniej jakości wzmocnienia do kolumn głośnikowych to niemałe wyzwanie. Abstrahując od własnych preferencji brzmieniowych każdego audiofila często jest to droga wielu nietrafionych inwestycji i rozczarowań. Gryphon Essence to urządzenie, które spełni oczekiwania osób nastawionych na muzykalność, ani trochę płaskie czy nudne, a wręcz przeciwnie żywe, ekscytujące, obfitujące w różne detale. Essence w dużym stopniu łączy kontrolę wzmacniaczy tranzystorowych z ciepłem i muzykalnością lampowych. No i w przypadku tego urządzenia nie należy zapominać o bardzo ważnym aspekcie, czyli zastosowaniu rozwiązania Bias – Low i High, który dzięki opcji subtelnej korekcji brzmienia pozwala osiągnąć satysfakcjonujące efekty w wysterowaniu większości kolumn jakie podłączymy do tej końcówki mocy. Najlepszym tego przykładem jest historia testu Dynaudio Contour 30, gdzie podłączając Essence udało się uzyskać w dużym stopniu satysfakcjonujące brzmienie, które niekoniecznie udało się wydobyć w przypadku innych końcówek mocy.

Mephisto

Dane techniczne:

Moc RMS Stereo: 2 x 50W/8 Ohm, 2 x 100W/4 Ohm, 2 x 190W/2 Ohm

Mono: 2 X 50w/8 Ohm, 2 x 100W/4 Ohm, 2 x 200W/2 Ohm

Wzmocnienie + 31 dB

Pasmo przenoszenia 0.3 Hz do 350 kHz (- 3dB)

Impedancja wejściowa STEREO: 20kOhm (tryb zbalansowany (20 Hz-20 kHz))
MONO: 20kOhm (tryb zbalansowany (20 Hz-20 kHz))

Impedancja wyjściowa STEREO: 0.015 Ohm
MONO: 0.0075 Ohm

Wejścia STEREO: 2 pozłacane gniazda XLR, gniazdo triggera 12V, gniazdo Green Bias
MONO: 1 pozłacane gniazdo XLR, gniazdo triggera 12V, gniazdo Green Bias

Wyjścia STEREO: 2 pary pozłacanych terminali głośnikowych
MONO: 1 para pozłacanych terminali głośnikowych

Pojemność kondensatorów STEREO: 440 000 uF / kanał
MONO: 440 000 uF / kanał

Pobór mocy w trybie czuwania < 0.5W

Wymiary 47 (szer.) x 24 (wys.) x 46 (głęb.)

Waga 45kG

Cena: 95 050zł

3 komentarze

    1. Witam,
      Przypuszczam, że nie będzie problemu, aby Essence napędził SF Extrema. Wydajność prądowa jak w przypadku Gryphonów nie budzi zastrzeżeń. Podczas testów czuć było, że wzmacniacz zdecydowanie trzyma kolumny w ryzach. Opcja mono jeżeli może Pan sobie pozwolić będzie rozwiązaniem z marginesem zapasu mocy. Essence podłączony do Wilson Audio Alexia 2 dawał radę, ale było już słychać, że potrzeba w tym wypadku więcej mocy. Extrema mimo krążących opinii nie jest chyba aż tak wymagąjąca prądowo.

      Mephisto

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.