Dane techniczne:

  • 2 kanałowy cyfrowy wzmacniacz mocy,
  • 2x 1200W / 4 Ohm,
  • zintegrowany procesor DSP z 40 punktowym EQalizerem parametrycznym pracującym w czasie rzeczywistym,
  • Filtr górno i dolnozaporowy,
  • 40 filtrów o indywidualnie dostosowanych parametrach: ( gain, dobroć, czsęstotliwość), linia opóźniająca, crossover, Limiter,
  • oprogramowanie do zdalnego sterowania z poziomu Mac, PC lub iPad,
  • 100 ustawień użytkownika,
  • złącze AES3 , XLR in/out, Speakon. Moc 2x 1200 Wat / 2x 800 Wat / 2 Ohm, 2x 600 Wat / 8 Ohm, 2x 350 Wat / 16 Ohm,
  • Rozmiar 19″ 1U,
  • Masa 6,2 Kg

Brzmienie:

Za 6999zł otrzymujemy droższą i mocniejszą odmianę IPD2400 o mocy 2 x 1200W (4 Ohm). Tańszy IPD1200 znalazłem za 4999zł. Na wyposażeniu znajduje się instrukcja obsługi i kabel zasilając, to koniec 🙂

Wzmacniacz jak na urządzenie studyjne jest typowym naleśnikiem, naprawdę przyzwoicie wykonanym. Zwłaszcza na tle Behringer, DBX czy Monacor.

Dla audiofilii z rynku domowego wielką zaletą są klasyczne wyjścia głośnikowe, zasilanie typu IEC i wejście cyfrowe AES/EBU. Dzięki temu bez jakichkolwiek przejściówek łatwo podłączymy go do posiadanego zestawu domowego. Nie jest to normą ponieważ wiele urządzeń ma złącza typu speakon i powercon.

Patrząc od tyłu (z lewej strony) mamy klasyczne wejścia analogowe XLR, później wejścia cyfrowe AES/EBU, złącze RJ45 do komunikacji zewnętrznej, złącze głośnikowe speakon, złącza głośnikowe klasyczne, złącze głośnikowe speakon, złącze zasilające EIC.

Dzisiaj rano dałem mu czadu dużymi składami klasyki. Niestety im głośniej gra tym jest gorzej. W systemie głównym moje kolumny go przesterowują, nie jest w stanie ich w pełni napędzić. Czyli jak to bywało drzewiej z mocarzami studyjnymi brakuje mu pary. Te waty są w większości jakby papierowe. Brakuje tego spokoju w przekazie i panowania nad dźwiękiem. Praw fizyki niestety oszukać się nie da. Jak nie ma trafa wielkości koła młyńskiego i serii kondensatorów jak z baterii przeciwlotniczej to ognia nie będzie 🙂

Z mniejszymi Loganami radzi sobie dzielniej ale tez jestem w stanie go przesterować. Przy odsłuchu z realnym poziomem głośności robi się już bałagan a dźwięk zaczyna być drażniący. Bas staje się dość jednolity i nie ma tej pięknej faktury i zróżnicowania co z lampy. Instrumenty naturalne są jego piętą achillesową dużo lepiej radzi sobie z elektroniką. Najgorszy jest brak fluidu łączącego dźwięk i niewystarczające dociążenie dźwięku. Wszelkie niskie akcenty np kontrabasu są osłabione a blask i wybrzmienia nieco matowe.

Dynamika na żenującym poziomie, nie mylić ze zdolnością do głośnego grania bo tą posiada. “Na ucho” oceniłbym że ma około 20W mocy. To i tak super optymistyczne założenie bo nie wiem czy poradziłby sobie z 2 lampami 2A3 w PP na kanał.

Wgląd w nagranie i wybrzmienia na absolutnie fatalnym poziomie. Poziom mojego amplitunera Pioneer do KD. Ilość a jakość detalu to dwie różne kwestie. W dźwięku tego wzmacniacz po prostu nie ma życia a nagrania są nudne jak flaki z olejem. Przy wzmacniaczu odniesienia noga sama przytupuje a człowiek chłonie muzykę jak gąbka. Chcesz więcej i więcej i więcej…

Poniżej opinia jednego z moich gości:

” Właśnie go słucham u siebie. Szczerze to takiej kupy się nie spodziewałem. Tyle brandzlowania nad tym wzmacniaczem a w rzeczywistości to jest komedia. Bas jednostajny zero faktury, dynamika nie istnieje. Można gałką kręcić do woli. Góra jakby irchę na łeb narzucić. Panocki na czym wy słuchaliście do tej pory jeśli taka padaka wam się podoba? “

Jakby komuś przyszło do głowy korzystanie z wewnętrznej zwrotnicy cyfrowej tego wzmacniacza to informuję, że jest aż 2 drożna 🙂 Przez najbliższy czas ten wypas będzie u kolegi Rafała i każdy sobie porówna jak gra. Później pożyczę go chętnym do przetestowania i tak upada kolejna legenda mistrzów hi endu. Wstyd żeby tak ludzi oszukiwać! Moja ocena tego wzmacniacza jest jednoznacznie negatywna.

2 komentarze

  1. Witam

    Wzmacniacz (niby) gra zle ale nie znamy warunkow testu.

    Ten wzmacniacz zachowa sie zupelnie odmiennie jesli:
    1.
    Jest wygrzany wiele godzin a nie prosto z fabryki
    2.
    Ma podany sygnal przez AES/EBU (bron Boze przez analog XLR!)
    3.
    Podany sygnal przez AES/EBU jest sygnalem prawdziwym czyli ma 110Ω. Do tego nie moze miec powyzej 2.8V bo bedzie sie przesterowywal. Prosze podlaczyc np. Tascam UH7000
    4.
    Ekstremalnie latwo popsuc dzwiek tego wzmaniacza poprzez zle ustawienia. Najlepiej przywrocic ustawienia fabryczne i byc bardzo ostroznym przy pierwszej konfiguracji (mozna np. przez niedopatrzenie latwo ustawic ten wzmacniacz zeby byl mono itd.)

    Jesli powyzsze punkty zostana spelnione to zareczam ze ta recenzja do powtornego napisania.
    Bylem swiadkiem jak ten wzmacniacz bil na glowe high-endowe wzmacniacze z rynku konsumenckiego za dziesiatki tysiecy zlotych (i w klasie D i w klasie AB).

    Pozdrawiam

    Michał

    Michał
    1. Tak Panie Michale, wszystkie powyższe warunki zostały spełnione, powiem więcej miałem go ponad pół roku i sprawdziłem w 3 pomieszczeniach oraz wielu konfiguracjach. “Dostał” źródła o których może jedynie pomarzyć z topowymi dCS i Esoteric włącznie. Laba zakupiłem specjalnie do testów. Po ponad 20 latach odsłuchów i z wykształceniem elektronicznym ustawienie tego wzmacniacza to delikatnie mówiąc zabawa. Miałem w swoich progach cyfrowe Nord, Lyngdorf, Tact, MBL, NAD, Gato itd itd. Kupujący jakoś się na jego jakości nie poznali bo sprzedałem za 40% wartości. Brzmienie bardzo słabe w kategoriach bezwzględnych, szare, matowe i płaskie. Typowa zabawka dla początkujących, którzy wierzą że za ułamek ceny da się zrobić granie live. Trzeba pamiętać, że jest to wzmacniacz tani więc w budżecie kilku kzł będzie alternatywą dla obecnego rynkowego kiczu. Na tle nowej Yamahy, Hegla, Ayona czy Heed to wypada korzystnie. U mnie poprzeczka jest ustawiona nieco wyżej 🙂 Osobiście wolałbym używaną lampkę, EC albo Sansui serii 607, 707.

      Szymon

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.