Wprowadzenie

Mój pierwszy poważny kontakt z firmą Petera Thomasa, pomijając mało obiektywne spostrzeżenia z wystaw lub tym bardziej chwilowych doznań muzycznych w czyimś zestawie, na poważnie zrealizował się właśnie w związku z przeprowadzeniem testu Twenty 5.26. Marka PMC jest obecna na rynku od 1991 r i stosuje w swoich produktach kilka ciekawych rozwiązań, które kojarzymy właśnie z kolumnami tej firmy. Do charakterystycznych należy chociażby stosowanie linii transmisyjnej w nomenklaturze producenta zwanej ATL (Advenced Transmission Line). Tutaj różnica w odniesieniu do prekursorów w stosowaniu tego rozwiązania technicznego czyli starych TDL-i czy T+A (klasyczny labirynt), jest spowodowana różnicą gdzie obudowę podzielono wzdłuż półką w kształcie litery „L”. Ujście labiryntu znajduje się na dole przedniej ścianki i jest zwieńczone plastikowymi wylotami, które kształtem i wyprofilowaniem w formie kratownicy w pierwszej chwili skojarzyły mi się z suszarką do włosów firmy Farel z czasów późnego Gierka. Zastosowanie tego typu rozwiązania (ATL) jest promowane w materiałach firmowych jako przynoszące unikalne korzyści w reprodukcji basu. Te korzyści jak można wyczytać w opisie modelu na stronach producenta, to między innymi głębszy, szczegółowy i bardziej neutralny bas. Ile w tych szumnych zapowiedziach prawdy przeczytacie poniżej. Tym bardziej, że same zestawy głośnikowe swoimi niewielkimi gabarytami wróżą raczej zastosowanie w niewielkich pomieszczeniach. Samo wykonanie obudowy, spasowanie elementów i wykończenie jest na wysokim poziomie i nie ma się do czego przyczepić. Solidne metalowe i atrakcyjne wizualnie podstawy ciekawie współgrały z delikatną bryłą obudowy. Co do wrażeń estetycznych można powiedzieć, że ustawienie tych kolumn gdzieś wciśniętych w salonie audio między konkurencje na pewno nie przyciągnie stylistycznie Waszej uwagi w pierwszej kolejności. Takie szare myszki w natłoku coraz bardziej wyszukanych skrzynek konkurencji, która zdają się krzyczeć: „wybierz mnie, gram tak spektakularnie jak wyglądam”!

Za kluczowy dla subiektywnego brzmienia zakres tonów średnich odpowiada miękka kopułka o średnicy 50mm . To rozwiązanie jest kolejnym z charakterystycznych cech w kolumnach PMC. Niskie tony to domena przetwornika oznaczonego jako PMC G-Weave o dużym skoku i średnicy 170mm. Wysokie tony to 27mm miękka kopułka z tkaniny zwanej Sonolex, chłodzona ferro-fluidem i zabezpieczona kratką. Na uwagę zasługuje złożona i zbudowana w większości z dobrych elementów zwrotnica wielkości tablicy rozdzielczej w domu jednorodzinnym.

Brzmienie

Już od pierwszych chwil dźwięk płynący z Twenty 5.26 jest łatwy do zaakceptowania i wrażenie to nie słabnie z upływem czasu. Wraz ze zwiększeniem ilości przesłuchiwanych nagrań przekonałem się, że PMC stworzył kolumny nieźle (choć nie idealnie) zrównoważone, o niewielkich podbarwieniach i co bardzo ważne niemęczące, a zarazem wcale nienudne. Sympatyczną cechą Twenty jest połączenie zupełnie przyzwoitej żywości z dość miękkim charakterem brzmienia. Kolumny kreują równomierne pole dźwiękowe, czego efektem jest szerszy sweet spot niż chociażby w Dynaudio czy Studio 16Hz. Średnica brzmi neutralnie i wiarygodnie. Jak wspomniałem wyżej z jednej strony jest rysowana dość miękko w równowadze z pozostałymi zakresami i nie poraża wybitną analitycznością i precyzją, ale z drugiej strony również nie gubi informacji z muzycznego tła. Brzmienia barw średnicy są żywe, soczyste, a jednocześnie wygładzone i delikatne. Pod tym względem PMC możemy zaliczyć do czołówki tego testu.

Rozdzielczość wysokich tonów trudno uznać za wybitą i talerze miały lekko zawoalowany charakter, a chwilami na skraju pasma góra potrafiła zagrać ostro. Nie zauważyłem w tym momencie zapiaszczenia, ale kopułka traciła swój delikatny, nieznacznie osłodzony charakter. Dlatego osoby które gustują w reprodukcji najeżonej transjentami, odbiorą przekaz jako zbyt grzeczny.

Zakres niskotonowy z którego firma chce być najbardziej dumna nie jest przereklamowany. Jestem zwolennikiem co prawda basu maksymalnie zbliżonego do naturalnego grania na żywo danego instrumentu. Dlatego w wykonaniu ekstremalnym taki charakter odnalazłem w testowanych przez Szymona Tannoy’ach Kingdom Royal, a coś w bardziej przystępnym cenowo pułapie to zdecydowanie jestem fanem szkoły ze stajni starego JM Lab’a. Jednak w przypadku basu firma nie kłamie i trzeba przyznać, że kolumny reprodukują głęboki bas i jak skonfrontuje się to z niewielkimi gabarytami skrzyń, to uzyskany efekt budzi szacunek. Oczywiście nie da się w tym wypadku oszukać praw fizyki i jak to bywa w przypadku kolumn o ograniczonej wielkości obudów jak i membran – zauważalna jest miękkość konturów. Bas PMC nie jest zbyt tłusty, ani chudy, a walory rytmiczne muzyki są dobrze oddawane i nawet jasno nagrane utwory rockowe nie brzmią ostro. Natomiast przy dobrze zrealizowanych nagraniach audiofilskich okazuje się, że bas nie jest zbyt analityczny, ani szybki. Wbrew pozorom nie jest wcale nadmiernie wyeksponowany, natomiast równomierny, pozbawiony drażniących rezonansów, wolny od sztucznego ocieplenia, dynamiczny. Podsumowałbym to tak – muzycy się zmieniają, każdy przynosi własny instrument, ale wszyscy kabel wpinają do tego samego lampowego pieca basowego.

Rekonstrukcja przestrzeni jest tak samo przyzwoita jak barwa, ale brakowało mi trochę namacalności, aby bardziej uwiarygodnić całościowy rezultat. Największe zastrzeżenia z mojej strony budzi brak swobody i oddechu, ale gabaryty skrzynek mówią same za siebie. Mimo moich obaw PMC bez problemu nagłośniły mój pokój o powierzchni prawie 30m, co należy odebrać z uznaniem. Przypuszczam, że jeżeli zostaną wstawione do pokoju o powierzchni maksymalnie do 25m, to wspomniany wyżej mankament może zostać zniwelowany do minimum lub pozostać niezauważalny.

Podsumowanie

PMC Twenty 5.26 w bezpośrednim porównaniu w grupie recenzowanych kolumn przegrywają w surowym teście na punkty, ale mimo zauważalnych mankamentów plasują się w czołówce ocenianych zestawów. Jednak kryterium satysfakcji z odsłuchów z pewnością wygrałyby i to często z niejednymi droższymi kolumnami uznanymi powszechnie za bardzo dobre.

Podstawowe dane techniczne:

Skuteczność: 86dB

Impedancja: 8 Ohm

Zalecana moc wzmacniacza: 30 – 300W

Pasmo przenoszenia: 27 Hz – 25 kHz

Wymiary (szer x wys x głęb) 19,2cm x 101,5cm x 41,9cm

Waga: 25 kg

Cena: 32 900zł para.

5 komentarzy

    1. po czesci masz Pan racje , moze dlatego przekonstruowano zwrotnice i chyba jest nowy wysokotonowiec w wersji z litera i na 2021r. “Całkowicie przeprojektowana zwrotnica, montowana na „wojskowej” płytce z włókna szklanego, w której obniżono częstotliwość podziału między głośnikami wchodzącymi w skład modeli dwudrożnych z 1.8kHz do 1.7kHz – pozwoliła na to wymiana głośnika wysokotonowego. Dopracowano także zgodność fazy, polepszając współpracę między przetwornikami zwłaszcza w zakresie podziału”

      Roslina
    2. Widzę, że ta zwrotnica nie daje Panu spokoju.:-) Aby Pana uspokoić spróbuję to wyjaśnić, zamknąć temat i zakończyć użalanie się na innych forach. Proszę wskazać gdzie w teście jest napisane, że pieję z zachwytu iż to jest dobra zwrotnica? Cytat: ” Na uwagę zasługuje złożona i zbudowana w większości z dobrych elementów zwrotnica wielkości tablicy rozdzielczej w domu jednorodzinnym.” Chyba, że niewłaściwie odczytał Pan ironie i określenie “wielkości tablicy rozdzielczej”, a stwierdzenie “dobre elementy” traktuje Pan jako ocenę bardzo dobrą? Proponuję uważnie przeczytać recenzję i podsumowanie. Nie elegancko jest cytować samego siebie, ale jeżeli mnie wzrok nie zawodzi, to wyraźnie jest napisane, że PMC przegrywają na punkty, ale całościowo w grupie testowanych kolumn plasują się w czołówce z kategorii satysfakcji z odsłuchu. A dla wielu jest to kluczowy aspekt.
      Z wyrazami szacunku

      Mephisto

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.