Jestem niezmiernie zaskoczony, iż jesteście tak wielkimi fanami krajowych konstrukcji. Wasz odzew po testach kolumn ze stajni Pylon Audio był ogromny. Idąc za ciosem wziąłem na warsztat najwyższy model z serii Diamond czyli 30mkII. Dla mnie seria Diamond rozpoczyna realną ofertę dla audiofila. To pierwsza konstrukcja oparta o wysokiej klasy renomowane przetworniki i na tyle dojrzałe brzmienie, iż stanowi filar wyjściowy do wysokiej klasy zestawu audio. Ten zespół głośniowy, (jak wiecie jestem bardzo wymagający) widziałbym w moim systemie o najlepszej relacji jakość/cena. Postanowiłem, iż zagości u mnie na stałe jako punkt odniesienia dla kolumn z tego przedziału cenowego. Oprócz nielicznych manufaktur, które prowadzą sprzedaż bezpośrednią nigdy nie otrzymałem tak wiele za tak niewiele.
Budowa:
Pylon Diamond 30mk2 to konstrukcja 4 głośnikowa wyposażona w dwa przetworniki 18cm Seas CA18RNX modyfikowane (zmiana materiału karkasu cewki żeby podnieść dobroć i rozszerzyć pasmo bez utraty spl) z serii Prestige (około 600zł/szt katalogowo), 15cm średniotonowy CA15RLY, poddany modyfikacji (zastosowano stożek fazowy + dodatkowy zwiększony układ magnetyczny), która wyeliminowała rezonanse powstające pod klasyczną kopułką przeciwpyłową. Cena katalogowa 500zł + koszt modyfikacji. Za wysokie tony odpowiada dobrze znany i sprawdzony Scan Speak D2010/852100 (380zł /szt) oczywiście również poddany modyfikacji (doczekał się zmienionego frontu). Czyli lekko licząc ponad 4000zł za same przetworniki w kolumnie, która w bazowej wersji wybarwienia startuje od 11 999zł brutto za parę w detalu!
Bardzo solidna obudowa (waga jednej kolumny 28kg) o wymiarach 1090mm wysokości, 196mm szerokości i 525mm głębokości. Wewnętrzne wzmocnienia, pochylenie ścianek redukujące rezonanse (ścianka przednia o większym kącie nachylenia niż tylna), naturalna okleina dębowa w standardzie! Wersje lakierowane (taka jak w teście) z idealnie naniesioną powłoką lakierniczą, również na krawędziach. W wersji HG mamy do czynienia wprost z luksusowym wykończeniem i grubym lakierem ochronnym. Do tego stabilna podstawa z podkładkami antywibracyjnymi. Z tyłu 2 otwory bas reflex, pojedyncze, solidne trzpienie przyłączeniowe akceptujące gołe kable, banany i widły. Jeżeli do całości doliczymy magnetycznie mocowane maskownice, zwrotnice, okablowanie, wygłuszenie, opakowanie… Szybko wziąłem kalkulator w dłoń i przy 9000zł przestałem liczyć. Nie wiem jak producent na tym zarabia. Przecież dystrybutorzy i sklepy pochłaniają lwią część marży. Wiem jedno, kupuję dopóki się nie zorientują. Dla przykładu Devore Fidelity za identyczne technologicznie kolumny życzy sobie 3-4 razy tyle. Zagraniczne koncerny po naklejeniu swojej naklejki z pewnością życzyłyby sobie minimum 4 lub 5 z przodu.
Brzmienie:
Zanim przejdę do meritum muszę zacząć od osoby projektanta, która stoi za najlepszymi zestawami marki Pylon Audio. Jest to dobrze znany i ceniony konstruktor zespołów głośnikowych Marek Kostrzyński. Pan Marek oprócz współpracy z Pylonem projektuje również unikatowe konstrukcje dla Cube Audio i Qualio. Wspomnę jedynie, że Cube Audio produkuje szerokopasmowe przetworniki własnej myśli technicznej. Mamy więc do czynienia z osobą nie tylko utalentowaną ale i wizjonerem w dziedzinie rozwoju techniki głośnikowej. Każda światowa potęga audio przeznacza największą pulę środków na konstruktorów i dział badawczy. Taki zabieg zapewnia dalekosiężny rozwój i stały dopływ nowych, zadowolonych klientów. Trzeba pamiętać, że coraz droższe, lepiej grające modele są bardziej skomplikowane i wymagają znacznie więcej prac badawczych aby uzyskać zamierzony efekt soniczny. Jednocześnie im droższe kolumny tym konkurencja i poziom trudności wzrasta. Bez projektantów i konstruktorów każda firma to wyłącznie zwykłe budynki. To ludzie tworzą wartość dodaną a największy w tym udział mają właśnie konstruktorzy jak wyżej wspomniany Pan Marek. Oprócz samej wiedzy technicznej trzeba mieć jeszcze to coś, ten zmysł artystyczny, który pozwala tworzyć rzeczy daleko lepsze od innych. Ten drogocenny dar według mnie posiadł Marek Kostrzyński. Będę obserwował jego dalszy rozwój i chętnie przetestuję konstrukcje, które wychodzą spod jego ręki.
Najważniejsze jest jak to faktycznie gra. Czy udało się poprawić największy mankament wersji pierwszej czyli nieco nieokiełznany bas, zwłaszcza przy współpracy z niezbyt wydajnymi prądowo wzmacniaczami?
Tym razem niecodziennie zacznę od najniższych składowych, ponieważ one przeszły największą metamorfozę w stosunku do wersji pierwszej Diamondów. Najniższe częstotliwości schodzą nisko, jak na 2 x 18cm to nawet zadziwiająco nisko. Co jednak najważniejsze drastycznie poprawiła się motoryka. Obecne wcielenie gra mięsistym, nadal przyjemnym ale wystarczająco konturowym basem. Jak większość kolumn tak i te lubią jak „piecyk” ma kopa i nie pogardzą większą dawką energii ale nawet z 40-50W lampą potrafię zagrać szczegółowo i dynamicznie. Na pierwszy ogień wybrałem znakomitego perkusistę ze Szwajcarii czyli Charly Antolini i jego pierwsze wydanie Knock Out z 1984 (Jeton), Super Knock Out z 1996 (Bell Records), Knock Out z 2008 (XRCD wydanie z Japonii). Najniższe składowe, stopa perkusji miała właściwe mięso, była naładowana dużą porcją energii. Waga, utrzymywanie rytmu i kontur był na bardzo wysokim poziomie. Motoryka basu średniego i wyższego również nie pozostawiała złudzeń, że tym razem nie będzie kompromisów nawet w kwotach do 40 000zł. Następnie w szufladzie mojego transportu dCS Vivaldi wylądowały płyty znakomitej wytwórni Reference Recordings Fennell Favorites!, Beachcomber: Encores for Band oraz ze względu na zbliżający się grudzień Horns for the Holidays. Tutaj już się zrobiło poważnie. Podbudowa orkiestry symfonicznej, utrzymywanie tempa i atak naprawdę mnie zaskoczył. Cały czas miałem z tyłu głowy cenę tych kolumn… Co ciekawsze wielkość sceny była wręcz imponująca, właściwie rozciągnięta we wszystkich kierunkach. Kolumny doskonale znikają co potwierdza tylko ich dobre zgranie czasowe i fazowe. W moim wielkim pomieszczeniu kolumny były w stanie wykreować wysoki stopień autentyczności, odpowiednią wielkość i położenie instrumentów. Do tego dochodzi namacalna gradacja planów, w czym nie ustępują nawet swoim droższym kuzynom z tej samej stajni. Wszystkie trąby, trąbki i smyczki charakteryzowała siła i dobre nasycenie barwowe. Przy tym zachowywały umiar i zatrzymywały się przed zbędną natarczywością. Sekcja Kontrabasów, wiolonczeli i bębnów na słabych kolumnach to jedynie niezgrabna masa. Diamondy 30mk2 potrafiły sprawnie wybrnąć z większych pułapek separując i utrzymując rytm w kluczowych momentach. Oczywiście jak chcemy lepiej to musimy już sięgnąć po Jasper 25mk2 na nacinanych revelatorach. Dodatkowy pierścień magnetyczny i korektor fazowy przetwornika średniotonowego pięknie się uwidaczniał na solówkach trąbki czy saksofonu. Instrumenty były mocne, czytelne, zwiewne kiedy trzeba i otoczone przyjemną aurą pogłosową. Oczywiście takie smaczki otrzymamy z dobrą lampą i rozdzielczym źródłem, ale warto diamentom zapewnić właściwe towarzystwo. Odwdzięczą się za to w dwójnasób. Prawdziwa uczta zaczęła się po odpaleniu The Dave Brubeck Quartet „Time Out” wytwórni AudioNautes Recordings. Saksofon Paula Desmonda wręcz chwyta za serce, jest doskonale czytelny, dźwięk napowietrzony, pełny i autentyczny. Podkład perkusisty, „przeszkadzajki”, linia melodyczna nadawana przez kontrabasistę w tle oraz fortepian Davea-a, oddają genialny klimat lat 50-tych. Każdy z muzyków jest bardzo czytelnie osadzony w przestrzeni, dźwięk jest namacalny i klarowny zarazem. Każdemu polecam tę wytwórnię bo wyciągają magię ze starych nagrań. Płynność fortepianu wręcz zaskakuje, przeszkadzajki mimowolnie pieszczą nasze uszy a linia kontrabasu koi zszargane nerwy. Następnie wchodzi główny aktor z saksofonem i możemy zapomnieć o otaczającym świecie. Boże jak Oni grają! Toż to istna zabawa z instrumentami, to przedłużenie ręki a nie sztuczne byty z drewna i metalu. Góra pasma można powiedzieć w firmowym wydaniu, bardzo ładne wybrzmienia, odrobina aksamitu i wystarczająca czytelność aby nie umknęły nam najdrobniejsze detale. Diamond 30mk2 oferują płynny, niemęczący dźwięk z zaskakująco dobrą dynamiką i atakiem. Całość okraszona dużą dozą emocji i zrozumienia dla słabszych realizacji. Potrafią kopnąć basem gdy potrzeba, potrafią pokazać pazur trąbki i piękno alikwotów. Wreszcie kreują szeroką i głęboką scenę co można łatwo sprawdzić chociażby na albumie Kitaro Final Call. Doskonała elektronika w wykonaniu jednego z mistrzów przenosi nas w świat obcych światów. Diamondy 30mk2 kreują nieziemskie byty z wyjątkową łatwością, wszelkie trajektorie lotów obiektów są pokazywane czytelnie i przyjemnie. Uzyskujemy namacalność, głębię i bardzo czytelny rysunek dźwięków. Głos z początku płyty jest głęboki i przeszywający, ma w sobie niepokój i siłę. Czujemy przestrzeń kosmiczną, czujemy niepewność, która czai się za rogiem, delektujemy się otaczającym nas światem. Tak, te kolumny potrafią przekazać emocje a to w dźwięku jest najważniejsze. Na zakończenie popis wokalny i Marc Cohn w roli głównej (wydanie MFSL USA 2007). Od pierwszych taktów namacalny wokalista staje przed nami jak żywy. Głos posiada przejmujący charakter, siłę i swobodę. Całość okraszona aksamitem charakterystycznym dla tej wytwórni. Ciche partie, mają intymny charakter, są mocno nacechowane emocjonalnie. Góra czytelna i jednocześnie łagodna w odbiorze, podana z niezwykłą kulturą. Niebywale przyjemne doznanie, duża dawka relaksu i bardzo miło spędzony czas. Diamondy 30mk2 to nie odhumanizowany komputer to doskonale zestrojone narzędzie do sprawiania przyjemności z słuchania swoich ulubionych albumów.
Moja konstatacja jest jedna. Pylon Diamond 30mk2 to najtańsze, nowe kolumny jakie słyszałem, które mogę słuchać godzinami bez uszczerbku na mojej audiofilskiej duszy. To produkt, od którego każdy audiofil powinien zaczynać budowę systemu audio. Na bazie Diamond 30mk2 zbudujecie klasowy system stereo w cenie kabla głośnikowego znanej firmy. Jeżeli zaczynacie swoją przygodę w audio, chcecie mieć pewny filar w budowie swojego systemu lub po prostu macie węża w kieszeni, zacznijcie od nich a się nie zawiedziecie! Moja absolutna rekomendacja w kategorii jakość/cena. Zostają u mnie żeby psuć krew innym producentom…
Podłączcie do nich lampkę Cayina z serii Jazz 100 SE na lampie 805A + najtańszego Denafripsa Aresa i macie solidny, sprawdzony zestaw na lata. Dalsze testy pasujących elementów audio sprawdzam. Jak będziecie chętni to podam kilka sprawdzonych połączeń.
















Dane techniczne:
| Impedancja | 4 Ohm |
| Pasmo przenoszenia | 30 Hz – 20 kHz |
| Moc nominalna | 130 W |
| Moc maksymalna | 250 W |
| Efektywność | 90 dB |
| Wymiary [W x H x D] | 196 x 1090 x 525 mm |
| Waga | 29 kg / sztuka |
| Głośnik niskotonowy | 2xPylon Audio PSW 18.8.CA/X (2xSeas CA18RNX_CUSTOM) |
| Głośnik średniotonowy | Pylon Audio PSW 15.8.CA/P (1xSeas CA15RLY/P_CUSTOM) |
| Głośnik wysokotonowy | Pylon Audio PST 19.TN (Scan Speak D2010/852100) |
| Kolce + podstawki | Tak |
| Maskownica | Tak, magnetyczna |
| Gwarancja | 5 lat (2 lata standard + 3 lata rejestracja produktu) |
| Dostępne kolory: | – Okleina naturalna DĄB, uszlachetniona olejowoskiem – 11 dekorów. – Okleina naturalna DĄB, lakier bezbarwny: wenge, czarny, orzech, czereśnia, natural. – Lakier Wysoki Połysk: biały HG, czarny HG. – Lakier Mat – biały, czarny. – Realizujemy zamówienia indywidualne: kolory z palety RAL. |
Cena prezentowanej wersji w lakierze biały mat 12 999zł za parę

Czy nadadzą się do pokoju 18m2,słuchałem ich w sklepie i grają w moim guście, są bardzo przestrzenne z ładnymi wokalami.
Jest bardzo duża szansa, że zagrają na wysokim poziomie. Odstaw je tylko trochę od tylnej ściany i zapewnij im wydajne wzmocnienie. Jeden z czytelników przysłał zdjęcie z 16m2 i napisał, że spisują się znakomicie.
Ja mam diamond 30mkII w 20m2 i smigaja az milo, juz mam umuwiona lampe na odsluch. Do tej pory gralem na hegel H200. Teraz biore za rada pana Fabera lampe na sprawdzenie.
„Dalsze testy pasujących elementów audio sprawdzam. Jak będziecie chętni to podam kilka sprawdzonych połączeń”
Zapodawaj Pan, czekamy! 😉 🙂
Przyznam, że zainspirował mnie Pan do ponownego podejścia do Diamondów. Wiele lat temu zraziłem się do serii mk1 – napisał Pan, że „udało się poprawić największy mankament wersji pierwszej czyli nieco nieokiełznany bas” – dla mnie to wcale nie był żaden problem serii 1, ale to, że w zestawieniach ze wzmacniaczami z ich półki cenowej grały płasko, nijako i w dodatku w jakiś taki ziarnisty, zapiaszczony sposób. Czy przypadkiem łącząc je z Cayinem i najtańszymi Denafripsami nie osiągniemy dźwięku do „grania w tle”? Bo moje doświadczenia z tanimi przetwornikami r2r są właśnie podobne do tego co napisałem o pierwszej serii Diamondów – grają ziarniście, właśnie z jakimś takiem piaskiem „w trybach”. A fakt, że Pylony grają dobrze jak się je podepnie do elektroniki daleko poza ich półką cenową to ja wiem, tyle, że nikt racjonalny nie buduje systemu w taki sposób, tak działają tylko recenzenci, którzy podłączają relatywnie tanie kolumny do elektroniki za kilkaset tysięcy. To co piszę nie jest żadnym zarzutem ani niczym takim, po prostu opisuję moje doświadczenia z pierwszą serią a jednocześnie dziękuję za ponowne rozbudzenie ciekawości co do nowej serii mk2 – od jakiegoś czasu robię sobie listę kolumn do odsłuchu, które w sugestywny i realny sposób będą mogły oddać średnicę nie tracąc przy tym reszty pasma, dynamiki i tak dalej.
Do listy proszę koniecznie dopisać S16Hz Minas Anor Platinum. Oczywiście jeżeli pomieszczenie nie jest jakieś olbrzymie. Przetworniki R2R są raczej dalekie od ziarnistości, prędzej płynne i analogowe. Jasne jest, że po podpięciu nawet najtańszego dCS Debussy za kilkanaście kzł otrzymamy olbrzymi przyrost jakościowy w stosunku do Denafripsa. Ja podałem najtańsze zestawienie, które moim zdaniem reprezentuje na tyle wysoki poziom, iż może stać się podstawą solidnego systemu budżetowego. Głośnik średniotonowy w Diamondach mk2 został zmodyfikowany pod kątem redukcji zakłóceń i zniekształceń (dobrany do tego modelu korektor fazy). Zyskał również silniejszy zespół magnetyczny. Z pewnością odczuje Pan znaczną poprawę w stosunku do wersji pierwszej. Jest czyściej i bardziej dynamicznie.
Planuje powoli zmienić heco aurora 700 które grają mi czasem pudełkowo, kartonowo. Napędza je yamaha A S1200 a sygnał daje nietypowo yamaha A1080 (mam kino z którego korzystam) oraz gramofon. Czy pójście w takie kolumny ma sens? Czy może będzie to przerost formy nad treścią? W sklepach polecają mi B&W 603 s3, które obecnie są za 7k / para
Diamond 30mk2 to inna liga grania. Co najważniejsze to wywal tą yamahę i koniecznie posłuchaj nawet najtańszego cayina Jazz 80 na El34. To będzie inny świat.
Póki co musi zostać…mam mało miejsca na graty gdyż jest to pokój dzienny, a chciałem aby sterowanie głośności w kinie odbywało się jedną gałką, żeby nie dostrajać poziomów przy każdej zmianie głośności (wejście main-in). Stąd pytanie czy przy takim zestawieniu ma to sens?
Jak najbardziej warto.
Przy pomieszczeniu lekko ponad 20m2, iść w 30tki, czy może 28 lub nawet 25? Natomiast nie chciałby stracić niskiego, mięsistego, głebokiego basu
Spokojnie możesz zacząć od 30 mk2.
Te 4 ohmy to impedancja jednej kolumny rozumiem? Bo mam w mostku NAD C368 + NAD C268 wymagane 8 ohmów. Myślisz, że warto rozważyć te Pylony zamiast B&W 702S3?
Diamond 30mk2 to kolumny ze znacznie większym potencjałem, bardziej barwne i nasycone brzmienie. Bardzo przyjemne przy dłuższym słuchaniu. Słuchałem ze starszym NAD C370 i napędzał je bez najmniejszego problemu.
A jak one się sprawdzą przy cichym słuchaniu? Szczególnie jeśli chodzi o górę i bas?
Żeby osiągnąć dobrą mikro-dynamikę przy cichym słuchaniu to już trzeba klasowe źródło typu dcs Debussy + porządną lampę minimum Cayin Soul lub jazz.
Mam aktualnie Diamond 28 mkll z Emotiva a2/pt1 . Zastanawiam się czy te kolumny sa w stanie zagrać z jakimś innym sprzętem zauważalnie lepiej , nie chodzi mi o kosmetyczne zmiany za sporą sumkę a konkretną poprawę brzmienia . A2 mimo dużej mocy na papierze wydaje się rozkręcać dopiero przy głośniejszym słuchaniu , a ja lubię ciche/ średnie głośności . Troszkę więcej detalu oraz lepszy kopniak perkusji też by się przydał . Wiem poleca Pan lampkę ale nie jest to raczej sprzęt dla mnie na chwilę obecną . W co iść końcówka mocy , integra ?? Mam też wiim ultra z fiio k11 r2r ( fiio mam wrażenie niewiele wnosi u mnie ) . Będę wdzięczny za jakąś podpowiedz , może jakaś używka a z wyższej półki ???
Emotiva to najgorsza padlina jaka istnieje, koszt produkcji pewnie 100 dolców. Wystarczy zajrzeć do środka. Diamnondy 28mk2 grają może na 10% swoich możliwości z tym najtańszym chińskim wytworem udającym produkt z USA. Proszę czym prędzej udać się do PSZOK i pozbyć się tego złomu. Przy niskim budżecie proszę zacząć od Denafrips Ares dac, obojętnie której generacji (byle był tani) + przyzwoitej integry. Oczywiście najbezpieczniej jest kupić nowy wzmacniacz z gwarancją ale z tanich i przyzwoitych to przychodzą mi na myśl jedynie lampy. Z używek proszę szukać np. Radmor Amplifikator G, Krell KAV 300i, 500i, s300i i s550i (dwa ostatnie cieplej grające). Electrocompaniet ECI5, Sansui AU-α607 (jest kilka ciekawych wersji z serii 707 i 907, trzeba dobrze sprawdzić przed zakupem bo większość na 100V i mocno leciwe ale zacne brzmieniowo), Xindak A600e (tylko ten model), Sony F870ES, Yamaha AX-2000, ATC SIA2-150 itd itd
Dziękuję bardzo za Pańskie wskazówki . Gdyby nie to , ze stereo podłączonym po optyku wspomagam się też do oglądania tv ( pozbyłem się soundbara a dźwięk z tv jaki by nie był wiadomo porażka ) pewnie skusił bym się na jazz 80 na początek bo 100 wiadomo już inne pieniążki . Wydaje mi się jednak , że trochę szkoda lampy w takim układzie , i może wstrzymam się aż stereo będzie w osobnym pomieszczeniu w przyszłości . Zainteresowałem się polecanym przez Pana Eci 5 ( po kontaktach z serwisami godna uwagi ponoć wersja mk1 z mk2 jest już gorzej z naprawami ) mam tylko małą obawę nie będzie zbyt ciepło z diamondami ??Zakup tej integry szczególnie mk1 niestety graniczy z cudem . A co by Pan powiedział na Roksan caspian m2? Miało by to sens ? Polecają tez hegla 190 ale jakoś nie mam przekonania .Czy cokolwiek z obecnych sprzętów do 10 tys jest warte uwagi czy lepiej cierpliwie szukać starszych polecanych przez Pana ? Pozdrawiam
To jest właśnie mylne przeświadczenie, że szkoda lamp. EL34 kosztują grosze i starczają na wiele lat. Po wymianie mamy nowy element wzmacniający czyli tak, jakbyśmy wymienili tranzystory na nowe. Wzmacniacz gra tak świeżo jak na początku. Polecam się nie bać i spróbować.
A co pan myśli o musical fidelity m6si do tych kolumn
W tych pieniądzach można mieć Cayin Jazz80 na EL34, to inny świat jakościowy. Gładkość, spójność, płynność dźwięku i wyrafinowanie lampki jest nie do pobicia. Dobry Musical to się skończył na modelu TRI-Vista. Te bazarowe tłuczki proszę sobie darować.
Co Pan sądzi o możliwości współpracy tych kolumn z Amplifonem WT 30-II? Obawiam się o możliwości odpowiedniego wysterowania głośników basowych i tutaj pojawia się pomysł dołożenia drugiej pary terminali i sterowania przetworników niskotonowych mocnymi końcówkami tranzystorowymi. Czy warto do tego wzmacniacza pokusić się o Jaspery? Jakie najtańsze używane źródło Pan proponuje do tych konfiguracji? Nie ukrywam, ze mam sentyment do tego wzmacniacza i poza specyficznym basem daje dużo przyjemności i odpoczynku podczas słuchania muzyki.
Nie ma sensu wykonywać alpejskich kombinacji, dużo lepiej zakupić znakomite Minas Anor IV Studio 16Hz, które doskonale współpracują z Amplifonem i lampami mniejszej mocy. Do tego są wyposażone w wyższej klasy przetworniki Scan Speak/Morel i prezentują poziom brzmieniowy 50kzł+. Te same Scan Speak stosują min. Odeon w modelu Otello za ponad 60 000zł. Odnośnie przetwornika to wszystko zależy od budżetu i jaki efekt finalny chce Pan osiągnąć, czy w grę wchodzą też starsze dac czy tylko najnowsze z obsługą wysokich częstotliwości próbkowania i wejściem USB?
Dziękuję za odpowiedź. Kolumny Minas Anor już maiłem, najpierw wersję, która pojawiła się pierwszą ze zwrotnicą dwie i pół drogi, grała właśnie z Amplifonem WT 30-II i innymi wzmacniaczami. Bardzo udane kolumny, jedynie tweeter trochę odstawał w standardowej wersji. Następnie nabyłem wersję nowszą bodajże 3S 2.5R w wersji Elite i tutaj niestety pojawił się duży problem w zakresie niskich częstotliwości. Bas był pudełkowy, występowały jakby dziury w pewnych zakresach, zupełny brak wykopu. Miałem przez dwa miesiące obie wersje w tym samym pokoju i z tym samym sprzętem, nie dało się słuchać nowszej wersji. Przy pomocy baterii 1,5V zrobiłem próbę prawidłowego podłączenia midwooferów i były podłączone prawidłowo w tej samej fazie. Kolejny właściciel także szybko pozbył się tych kolumn.. Obie pary sprzedałem i nie zamierzam już wchodzić do tej samej rzeki.
W kwestii DAC będę zobowiązany za wskazanie czegoś godnego zakupu w zakresie do 5 i 10 tysięcy, Używany i nie musi obsługiwać wysokich rozdzielczości, choć coś ponad 16/44 byłoby mile widziane.
Nigdy nie spotkałem się z takowym problemem ale u mnie akustyka we wszystkich pokojach odsłuchowych jest znakomita. Tak czy inaczej zawsze warto sprawdzać kolumny we własnym lokum bo bas potrafi płatać figle. Odnoście przetwornika to z tańszych Holo Audio Spring 3, Denafrips Pontus, Parasound DAC 2000 Ultra, dla ryzykantów dcs Elgar Plus, dla wielkich ryzykantów dcs elgar. Stare dCSy przed serią Scarlatti muszą być zweryfikowane technicznie przed zakupem! Jest jeszcze perełka Theta Gen VIII w wersji series 1, 2 ,3 ale tutaj już trzeba się nieźle naszukać żeby znaleźć blisko 10kzł.