Wprowadzenie

TDL Electronics (Transducer Developments Limited) ma rodowód sięgający początku lat ‘70, od kiedy to John Wright zaprezentował wymagającemu audiofilowi głośniki z linią transmisyjną. Można powiedzieć, że firma zbudowała swój wizerunek głównie w oparciu o promowanie właśnie tego typu obudowy jako złożone i kosztowne rozwiązanie, dające potencjalnie przewagę nad konkurencją w reprodukcji basu. Należy przyznać, że kiedy mówi sie linia transmisyjna – najczęściej na myśl przychodzi właśnie firma TDL. Pamiętając, że najbardziej popularne i rozpoznawalne w latach ‘90 modele TDL : RTL 2 i RTL 3, mimo hasła reklamującego zastosowanie tego rozwiązania wprowadzało lekko w błąd. Wspomniane zestawy głośnikowe nie posiadały typowej lini transmisyjnej, lecz “coś” co bardziej działało zgodnie z zasada bass-reflexu stąd nazwa RTL (Reflex Transmission Line). Z klasyczną i pełną linią transmisyjną mamy do czynienia począwszy od serii Studio, następnie Monitor, a na Reference skończywszy. Tutaj labirynt jest dłuższy i ma ponad 1m długości i w tym wypadku jest to już dystans, który zapewnia w zakresie niskich częstotliwości zgodność fazową między falami promieniowanymi przez przednią stronę głośnika i wylot tunelu. Precyzyjne rozeznanie się w poszczególnych wersjach, modyfikacjach nie jest proste. Najlepszym tego przykładem jest opisywana kanstrukcja, która w katalogu firmy występowała jako drugi model w drabince od góry zaraz po Reference Standard. Następnie recenzowany tutaj Monitor “m” stał się po małych korektach w ofercie firmy modelem Studio 4, a “nowy” Monitor “m” został wyposażony podobnie jak Reference Standard w dodatkowy głośnik super wysokotonowy i jako konstrukcja czterodrożna zajął miejce “starego” modelu. Mnogości modyfikacji dopełnia licencyjna produkcja z Niemiec, z autorskimi zmianami i ulepszeniami Axela Oberhage, gdzie można spotkać najczęściej poddawany zmianom zestaw głośnikowy Studio 4, już pod nazwą A.O.S.(między innymi charakterystyczne sfrezowane przednie ścianki obudowy). Trudno ocenić czy firma jeszcze istnieje, ponieważ ostatnie nowinki od TDL, to modele z pierwszej dekady XXI wieku (Nucleus 2,KV 6 i Studio 10). Na stronie producenta jest informacja, że strona internetowa jest w budowie i zapraszamy wkrótce. To “wkrótce” trwa już prawie 10 lat.

Budowa

Kształt obudowy, to najbardziej klasyczna forma o sporych gabarytach, sprawiających wrażenie ciężkiej i zwalistej bryły, wykonanej w całości z MDF o grubości 2cm. Wystarczy chwila, by zorientować się i zauważyć upływ lat jeśli chodzi o stylistykę w porównaniu do współczesnych konstrukcji ocenianych w tej grupie zestawów głośnikowych. Jakby nie było, to już ponad 30 lat od wprowadzenia do sprzedaży, więc nie powinno być zaskoczenioem, że TDL wizualnie odstaje od współczesnego designu. Większym problemem wydaje się przestrzeń jaką zajmują w pomieszczeniu ze względu na gabaryty skrzyń. Wciśnięcie takich kloców do pomieszczenia gdzie pokój pełni również funkcje mieszkalne, może nie być łatwe do zaakceptowania przez pozostałych członkowów rodziny (czytaj małżonki). Oferowane przez producenta wykończenie, to czerń i orzech, ale można też było spotkać egzemplarze w limytowanym wykończeniu z drewna różanego. Przyciągający uwagę i najbardziej charakterystyczny z zastosowanych przetworników, to odpowiadający za reprodukcję niskich tonów tzw “stadion”. Ta owalna konstrukcja bliźniacza do stosowanego prze KEF – B139, wykonana w tym przypadku jest z poliestyrenu, wzmocnionego włóknem szklanym po obu stronach. Za średnie tony odpowiada przetwornik wykonany z aluminium anodowanego na czarno. Kopułka to również metalowy przetwornik ze stopu magnezu, również anodowany na czarno i chłodzony ferrofluidem. Na dole przedniej ścianki znajdują się charakterystyczne w kształcie dla TDL wyloty tunelu w tym wypadku lini transmisyjnej. Gniazda przyłączeniowe z tyłu obudowy, to bardzo przeciętne zaciski akceptujące wtyki bananowe jak i gołe kable w wersji bi wire. Co również charakterystyczne dla TDL umieszcznono je w górnej części obudowy, wysoko od podłogi, więc mało praktyczne rozwiązanie, zwałaszcza gdyby ktoś chciał podłączyć ciężkie kable głośnikowe. Do właściwej skrzyni zamontowana jest szersza podstawa , w którą są wkręcane metalowe kolce.

Brzmienie

Poddany recenzji zestaw głośnikowy znam bardzo dobrze, ponieważ inny egzemplarz (właśnie w okleinie rosewood) służył mi wiernie ponad 10 lat i był używany na przestrzeni tych lat w przeróżnych konfiguracjach sprzętowych. A co najważniejsze pojawił się u mnie niedługo po tym, kiedy miałem w swoim posiadaniu również popularne wtedy RTL 3, więc różnice w brzmieniu między tymi konstrukcjami mogłem zweryfikować niemalże na bieżąco.

Studio Monitor charakteryzują sie brzmieniem zrównoważonym, spójnym i uporządkowanym. Mając w pamięci odsłuch zestawów RTL 3, stwierdzenie, że w tym przypadku osiągnięto dośc znaczny postęp, to nie powiedzeć nic. Również w odniesieniu do pozostałych uczestników testu, całościowy charakter brzmienia jest najbardziej spójny i zrównaowazony. Dla przykładu Dynaudio Contour 30 oraz Audio Physic epatują bardziej dynamiczną średnicą, co odrobinę zakłóca równowagę tonalną. Jakkolwiek brzmienie TDL’i jest zrównoważone i spójne, to jednocześnie nie brak tym zestawom dynamiki. Aczkolwiek nie jest to najmocniejsza strona tych kolumn, to dynamika na pewno nie stara sie przytłoczyć słuchacza swą mocą. Na taki odbiór walorów rytmicznych na pewno składa sie też duża muzykalnośc tych zestawów. Najniższe częstotliwości odznaczają sie soczystym, mięsistym charakterem. Stopa perkusji jest kapitalna! Centrala brzmi niezwykle ekspresyjnie. W tym wypadku bardzo przyjemny dla ucha jest dźwięk instrumentów perkusyjnych. Wykorzystywane przeze mnie do testowania utwory Charli Antolini’ego czy sampler Sheffield Lab, to uczta dla uszu. Bas ma wyraźnie zaznaczone kontury i jest przy tym sprężysty o brzmieniu zdecydowanie twardym. Tutaj jakość zdecydowanie bierze górę nad ilością. W grupie ocenianch zestawów TDL’e nie miały w tym zakresie konkurencji. Tony średnie prezentowały się z umiarem, choć bez zawoalowania. Czuć było bardzo dobre wypełnienie tego zakresu. Głosy ludzkie naszpikowane były dużą liczbą alikwotów, sybilanty prezentowane były bez przerysowania. Ogólnie wszystkie wokale były aksamitne, namacalne, słychać było swobodę i oddech. Mogły się podobać instrumenty dęte ze względu na ich nieco zadziorny charakter. Gdyby ich brzmienie było zbyt wygładzone i odfiltrowane brzmiałyby wówczas w sposób anemiczny, pozbawiony życia. W przypadku Studio Monitor ich charakter był żywiołowy. Poprawnie oddano również brzminie fortepianu, a szczególnie jego wyższych rejestrów, które były klarowne i perliste. Najwyższe rejestry zostały odtworzone w sposób raczej stonowany lecz precyzyjny i miękki co może być zaskoczeniem, bo to zasługa zastosowanej metalowej kopułki, która w tym przypadku dobrze współpracuje z aluminiowym głośnikiem średnitonowym. Przejście z obszaru tonów średnich w stronę wysokich czestotliwości odbyło sie łagodnie , w sposób płynny. Świadczy to o dobrym zestrojeniu zwrotnicy. Scena dźwiękowa była budowana swobodnie, precyzyjnie i zdecydowanie wychodziła poza głośniki.

Podsumowanie

Za kwotę prawie 3000 funtów można było oczekiwać wtedy (pierwsza połowa lat dziewięćdziesiątych) sporo nie tylko w kwestii brzmienia, ale i jakości wykonania. Obydwa te aspekty z perspektywy lat jako długoletni użytkownik tych głośników uważam, że zostały spełnione. W konfrontacji ze współczesnymi produkcjami mogłoby się wydawać, że stoją na straconej pozycji. Powyższa recenzja udowodniła, że moim zdaniem i nie tylko moim TDL’e okazały się jednymi z najlepiej brzmiących jak nie najlepiej brzmiącymi w tej grupie. Kulturą brzmienia najbliżej Studio Monitor były Arcady 2.5 oraz PMC. Jednak należy pamiętać, że jeden jak i drugi zestaw głośnikowy w konfrontacji ze Studio Monitor nie miały żadnych szans ze wspomnianą konstrukcją jeśli chodzi o jakość w reprodukcji basu. Wszystkie te atuty TDL’i dotyczą aspektów brzmieniowych. Jeżeli najwyższa jakość odtwarzanej muzyki jest priorytetem, to dla potencjalnego nabywcy nie powinny być zniechęcające takie cechy jak: wiek kolumn, mało przyjazne dla otoczenia gabaryty skrzyń czy niewielki wybór oferowanych egzemplarzy na rynku używanych kolumn. Po zaakceptowaniu tych niedogodności TDL’e odwdzięczą się kultura przekazu, uniwersalnym charakterem oraz bardzo dobrym oddaniem barwy instrumentów. Te cechy powodują, że kolumny doskonale nadają sie do odsłuchów muzyki rockowej jak i klasycznej, gdzie oprócz mozliwości dynamicznych wymagana jest wiernośc przekazu.

Podstawowe dane techniczne:

Typ obudowy: linia transmisyjna

Pasmo przenoszenia: 18Hz – 35kHZ

Impedancja: 8 Ohm

Skuteczność: 87dB

Minimalna moc wzmacniacza: 40 W

Wymiary wys x szer x głęb: 118,5cm x 30cm x 47cm

Waga: 47kg

Cena: 2999 funtów

Mephisto

3 komentarze

  1. Nie są takie brzydkie, i można spotkać współczesne podobne kształty. Pytanie czym te kolumny napędzać(integra).Z tego co wnioskuję to bliżej im do konstrukcji zamkniętych?(dzwięk). I czy czuć troszkę niedosyt w basie.Dziękuję za kolejną recenzję,i za wiarygodność,bo o to coraz ciężej.A jeszcze prośba o przybliżenie nam po własnych doświadczeniach różnic sonicznych z głośników o konstrukcji zamkniętej i bas refleks…P

    DZIAD
    1. Jeżeli jest Pan zwolennikiem basu z woofera, to może być niedosyt w tym przypadku. Z drugiej strony kolumny te są wyjątkowo tolerancyjne dla większości pomieszczeń bez adaptacji akustycznej i wtedy basu jest więcej bez zbytniej utraty jakości w tym zakresie. Co do mocy wzmacniacza, to wbrew pozorom nie są zbyt wymagające, ale co jest oczywiste, lepiej brzmiały przy większej dawce prądu. Wydaje mi się, że bardziej skłaniałbym się ku dynamicznej lampie. To stare konstrukcje, ale dobrze było u mnie z CR Developments Romulus, Anthem Int 1, Pass Aleph 5, bardzo dobrze z Musical Fidelity A 1000 i później Sonic Frontiers Power 2.

      Mephisto1

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.