Wstyd przyznać, ale na produkty marki Stenheim trafiłem niedawno. Wstępny odsłuch i bliższe spotkanie z tymi nietuzinkowymi kolumnami zainspirowały mnie aby pozyskać je do testu. Wreszcie się udało i mogę zaprezentować Państwu “średniaka” z oferty tej firmy kosztującego niecałe 380 000zł. Stenheim to Szwajcarska manufaktura, której produkty mają jak najwierniej oddawać realne brzmienie instrumentów. Czy ta trudna sztuka się udała, dowiecie się czytając poniższą recenzję.

Budowa:

Stenheim oferuje 2 serie produktów droższą Reference i “tańszą” Alumine. W serii Alumine mamy do wyboru 3 rodzaje kolumn i subwoofer. W teście występuje największy model z tej serii oznaczony symbolem FIVE.  Stenheim to bardzo niepozorny z wyglądu produkt, patrząc na zdjęcia zastanawiamy się za co producent życzy sobie tak wysoką kwotę? Podchodząc bliżej i poznając organoleptycznie szwajcarskie kolumny zaczynamy rozumieć z czym mamy do czynienia. Starannie lakierowana obudowa okazuje się być wykonana z aluminium. Jedna sztuka waży aż 100kg! Wszelkie detale są przemyślane i dobrze wkomponowane w klasyczną “kanciastą bryłę”. Otwory BR sprytnie wyprowadzone do przodu, dzieląc optycznie sekcję niskotonową i średnio-wysokotonową. Spasowanie wszystkich ścianek jest idealne, frezowane logo i czerwone “listwy” dodają unikatowego charakteru. Z tyłu odkrywamy podwójną parę przyłączy WBT umożliwiających podłączenie końcówek w trybie bi-wire. Wszystkie przetworniki zostały przykręcone od tyłu, żadne śruby nie szpecą ascetycznego wyglądu ścianki przedniej. Głośniki zastosowane w tej konstrukcji to bardzo rzadko spotykane i drogie francuskie PHL, 1 x 6,5 cala średniotonowy oraz 2 x 10 cali niskotonowe. Niezwykle wytrzymałe i skuteczne drivery. Zapowiadają, że nawet mniejszej mocy końcówki będą zadowolone z ich towarzystwa. Za wysokie tony odpowiada szczytowy model kopułkowo – pierścieniowego Scan Speaka serii revelator  o symbolu D2904/7100.

Prawdziwy deser czyli wisienka na torcie kryje się wewnątrz. Po odkręceniu tylnej ścianki widać, że nie szczędzono środków na podzespoły. Olbrzymie kondensatory polipropylenowe w sekcji basowej, całe “stado” cewek taśmowych, niebiesko od kondensatorów Jantzena, solidne okablowanie wyglądające na plecionkę Kimbera i… Polski akcent miedziany Miflex KPCU. W newralgicznych miejscach naklejono maty z pianki i maty bitumicznej. Wnętrze wzmacniają aluminiowe “wręgi”, z tego samego materiału wykonano też przegrody dla konkretnych głośników. Całość domykają aluminiowe “plecki” z umieszczoną w wyfrezowanym rowku uszczelką. 

Brzmienie:

Alumine FIVE to SKROMNY z wyglądu ale WIELKI duchem wytwór przemyślanego konceptu i doskonałej inżynierii.  Słychać zaawansowane strojenie, skutkujące wybitną spójnością pasma akustycznego.   Wysokie tony tych kolumn plasują je w ścisłej czołówce testu. Góra pasma jest niezwykle przejrzysta, wręcz krystalicznie czysta. Świetnie słychać to na płytach Vladimira Horowitza “EARTH MELODY” ABC Records. Wysokie składowe fortepianu skrzą się blaskiem i niesamowitą rozdzielczością. Każde muśnięcie, drżenie strun, wszelkie wybrzmienia zbliżają się do ideału. Może brakuje troszkę więcej ciepła i miękkości ale od strony technicznej nie można nic zarzucić. Nawet najbardziej skomplikowane aranżacje zostały odtworzone wiernie i prawidłowo. Oddech towarzyszy każdej nucie. Scena dźwiękowa rozpościera się szeroko i głęboko, zgodnie z zamierzeniem realizatora. Kolumny w dziedzinie kreowania przestrzeni i delektowania się atmosferą sal, w których realizowano nagrania spokojnie mogą stawać jak równy z równym z najlepszymi w tej dziedzinie Wilsonami. Tak naprawdę wyłącznie Wilsony i Stenhaimy odtwarzały ten zakres na poziomie, który mnie usatysfakcjonował.  Średnie tony prezentują rzadko spotykany oddech i napowietrzenie. To należy usłyszeć samemu, można barwniej, można z lepszym dociążeniem ale średnica z Alumine Five potrafi zapaść w pamięci na dłużej. Przetworniki PHL-a w tych zestawach brzmią tak zwiewnie i dokładnie, tak rozdzielczo i szczegółowo, że rekompensują inne niedostatki. Średnie tony pięknie komponują się z charakterem reszty pasma. Czuć całościowy koncept i zamysł konstruktora. W tym graniu nie ma przypadków. Dynamika każdego zakresu jest wybitna, środek pasma smaga niczym batem a za chwilę potrafi być filigranowy i delikatny.  Czytelność tego zakresu jest wzorowa. Wszelkie niuanse, zabawa głosem oddane są niezwykle realistycznie. Momentami chciałbym więcej masy i dociążenia ale mam na uwadze, że kolumny pracowały w 90m2. W mniejszym metrażu do  40- 50m2, myślę że nie miałbym  zastrzeżeń.  Nat King Cole “Love Songs” ABC records ze swoją charakterystyczną chrypką porywał w mgnieniu oka. Słychać piękny tembr głosu, słychać wrodzony talent, słychać emocje. Średnica tych kolumn posiada bardzo rzadką a niezmiernie pożądaną cechę, oddanie aury przestrzennej otaczającą każdą zgłoskę. Większość membran zdaje się tłumić lub ograniczać wiele wybrzmień. tutaj mamy “napowietrzenie” dźwięku charakterystyczne bardziej dla elektrostatów,  tylko z lepszą dynamika i separacją.  Umiejscowienie muzyków i instrumentów na scenie jest niezwykle precyzyjne. Dzięki wybitnej spójności i rozdzielczości kolumny nienagannie lokalizują wszelkie dźwięki. Czy to przestrzenne zabawy Jarrea czy efekty w przeciw fazie na krążkach Rogera Watersa otrzymujemy kompleksowe informacje niezmącone niedoskonałością strojenia.  Bas wkomponowuje się w całościowy przekaz tych kolumn. Stenhaim to jednym słowem studyjna dynamika i dokładność. Umiejętność oddania nawet najbardziej skomplikowanych faktur niskich tonów na jakie przyjdzie nam ochota. Jest tylko jeden haczyk, bas nie schodzi z wielką siłą bardzo głęboko więc miłośnicy wariacji organowych Jan Kraybill muszą szukać innych zespołów głośnikowych. Druga strona medalu to taka, że nawet niezbyt doskonałe w tym zakresie wzmacniacze jak Accuphase, McIntosh czy Electrocompaniet wiele skorzystają z takiego połączenia. Wysoka efektywność i niezwykle konturowe granie ale bez nadmiernego utwardzenia, przypadną do gusty wielu wytrawnym słuchaczom. Nieco lżejsze odwzorowanie tego zakresu rekompensuje wybitna dynamika i kontur. Wyższy i średni bas to popis doskonałego oddania barwy, konturu i ataku. Struny gitary Marcusa Millera “LIVE more” zachwycały prawdziwością i brakiem podkolorowania. Bas reflex tych kolumn jakby nie istniał. Nie udało mi się ich przyłapać na żadnym podbarwieniu! Doskonała spójność słyszalna jest w partiach smyczkowych. Wiolonczela  Mstislava Rostropovicha brzmi wręcz urzekająco, niezwykle realistycznie. Nijak nie da się wyłapać przejścia w strojeniu konkretnych przetworników. Niezależnie czy mamy do czynienia ze skrzypcami Rachel Podger czy następcami Dragonettiego i ich wyczynami na kontrabasie wszystkie z tych instrumentów brzmią z niezwykłym realizmem.

Stenhaim Alumine Five to bardzo drogie zespoły głośnikowe. Skromne aluminiowe zewnętrze kryje doskonałe komponenty, jedne z najlepszych przetworników świata i bardzo precyzyjne wykonanie. Czuć przemyślany koncept, wysokiej klasy strojenie i ogrom pracy jaki włożono w tą konstrukcję.  W moim rankingu kolumny znalazły się “na pudle” będąc tylko nieznacznie słabsze od Alexii 2. Dla osób z mniejszym pomieszczeniem i nieco cieplej grającą elektroniką może to być wybór docelowy. Wybitnie szybki i konturowy dźwięk przywodzi na myśl najlepsze zestawy studyjne. Jeżeli cenisz sobie skromny wygląd i wyjątkowej urody brzmienie to są zespoły głośnikowe dla Ciebie. Jako kompana dla Stenhaim widziałbym urządzenia marki Nagra, Audio Research, Electrocompaniet a nawet topowe modele nieprodukowanych Sansui, Pass czy Krell w klasie A. Kolumny odnajdą się w mniejszych metrażach a ich zwinne i konturowe niskie składowe poradzą sobie nawet w mniej przyjaznych warunkach akustycznych.

Dane techniczne:

  • Wolnostojąca kolumna pasywna, trójdrożna z przednimi wylotami bas-reflex oparta na 4 głośnikach o wysokiej efektywności
  • 2 głośniki basowe 10”, 1 głośnik średniotonowy 6.5”, kopułka wysokotonowa 1”
  • Aluminiowa obudowa z czterema niezależnymi komorami
  • Podłączenie bi-wiring na wysokiej klasy terminalach WBT Nextgen
  • Pasmo przenoszenia: 28Hz-35kHz
  • Moc znamionowa: 200W w normie IEC, w impulsie 400W
  • Zalecana moc wzmacniacza od 10W do 200W
  • Skuteczność: 94dB / 2.83V / 1m mierzone w półotwartej przestrzeni
  • Maksymalne ciśnienie akustyczne: 109dB
  • Impedancja nominalna: 8Ohm (minimum 3Ohm)
  • Wersja SE z najwyższej klasy komponentami w zwrotnicy i okablowaniem
  • Wersja Signature podpisana przez JC Gaberel’a* z zewnętrzną zwrotnicą, skórzanym pokryciem przedniej ścianki, ciężką platformą pod kolumny oraz dedykowanym okablowaniem wewnętrznym
  • Wymiary: 1200mm wysokość x 280mm szerokość x 380mm głębokość
  • Waga: 100kg / szt.,, 130kg wersja Signature
  • Gwarancja: 5 lat *uznany reżyser dźwięku mający w dorobku kilkaset nagrań muzyki klasycznej wydanej przez najlepsze wydawnictwa na płytach CD i LP

Cena: 380 000zł

4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.