Tym razem mam przyjemność gościć w swoich progach najwyższy model dzielonego transportu CD firmy Esoteric model P1 Grandioso. Ten 51kg “maluszek” będący ukoronowaniem dokonań japońskiego producenta, gości jakiś czas w moich progach. To pierwszy test tego urządzenia w Polsce!

Budowa: Pomnikowy i monumentalny, inaczej nie można określić tego olbrzyma o wadze ponad 50kg! Toż to więcej jak zdecydowana większość wzmacniaczy i końcówek mocy. Esoteric przyzwyczaił mnie do znakomitej jakości wykonania oraz dbałości o każdy detal. W tym przypadku nie jest inaczej. Tutaj dba się o wygląd wszystkich krzywizn i płaszczyzn, włączniki, przyciski, złącza, kable połączeniowe, nóżki, wykończenie szuflady itd. Zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz panuje wzorowy porządek a użyte części i materiały klasyfikują to urządzenie do absolutnego szczytu transportów hi-end. Nawet takie drobiazgi jak kable łączące jednostkę centralną z zasilaczem, wyposażone są w doskonałe przyłącza z oznaczeniem kierunku połączenia. Przy podpinaniu kabli usłyszymy przyjemny klik i mamy pewność, że całość “siedzi” na swoim miejscu. Na tylnej ściance znajdziemy najbardziej potrzebny komplet przyłączy z wyjściami DUAL AES/EBU na czele (umożliwiają przesyłanie sygnału po upsamplingu), wyjście SPDIF w formacie RCA/COAX, firmowe złącza iLink oraz ES Link służące do połączenia z różnymi generacjami przetworników ESOTERIC, bardzo ważne wejścia zegarowe, jedno 10MHz pod zegar wzorcujący (przewód 50 Ohm), drugie do częstotliwości użytecznych (przewód 75 Ohm) 44.1k, 88.2k, 176.4kHz oraz 22.5792MHz! Z tyłu znajdziemy przyłącza do dodatkowego uziemienia obudów oraz regulację natężenia podświetlania włącznika (widać na pierwszym zdjęciu, to ta niebieska poświata). Większość funkcji obsługuje się w menu transportu dołączonym pilotem. Najważniejszy wybór to rodzaj przetwornika jaki podłączamy (wybieramy z grupy Esoteric oraz reszty), wyjście cyfrowe pojedyncze lub DUAL/AES oraz rodzaj podłączonego zegara.

We wnętrzu oprócz znakomitego zasilania uwagę zwraca zastosowany transport do odczytu płyt CD/SACD. Jest to oczywiście VRDS NEO ale nie identyczny jak był w poprzedniku Esoteric P01 VMK 0 (unikatowy, występujący wyłącznie w tym modelu), tylko VMK 1.1 znany dobrze z poprzedniej generacji transportu P02/P02X oraz topowego odtwarzacza K01/K01X. Obydwa są oznaczone jako VMK 3.5-20S ale wersja w modelu starszym VMK 0 była bardziej zaawansowana technicznie. Do tej pory pozostaje najlepszym co ludzkość wyprodukowała do odczytu srebrnych krążków. Podejrzewam, że ze względów ekonomicznych zastosowano napęd zbieżny z kilkoma innymi modelami. W najnowszej odmianie P1 Grandioso X producent zastosował jeszcze prostszą i tańszą konstrukcję nowego typu (zdjęcie numer 3). Jasno wskazuje to, że nawet najwięksi szukają oszczędności i unifikacji podzespołów. Jeżeli interesujecie się transportami cd to zapraszam do mojego artykułu: Godne polecenia odtwarzacze i transporty HI-END. Bez względu na wiek. Trzeba zatem uważać, który model kupujecie ponieważ w tym przypadku starszy oznacza lepszy. Łatwo się pomylić szczególnie w nowej odsłonie ponieważ transporty różnią się jedynie oznaczeniem “X”.

VMK-3.5-20S wersja VMK 0 wyłącznie dla ESOTERIC P01

VMK – 3.5 – 20S VMK 1.1testowany Esoteric P1 Grandioso

Najprostszy napęd w zestawieniu z P1 Grandioso X (zdjęcie numer 3)

Brzmienie:

Góra pasma to zawsze była specjalność tego japońskiego producenta. W tym modelu również nie zawodzi. Doskonała rozdzielczość, feeria wybrzmień i informacji przestrzennych. Wysokie tony posiadają “srebrzysty charakter” świetnie uzupełniając się z nieco cieplejszą elektroniką lub “ciemniejszym” akustycznie pomieszczeniem. Dla poszukujących wrażeń Wynton Marsalis, genialny trębacz amerykański podczas odsłuchu “Big Train” pokazał co oznacza pazur oraz znajomość fachu. Lekkość z jaką On j jego grupa bawi się instrumentami i muzyką jest zniewalająca. Esoteric P1 Grandioso w asyście dwóch monobloków Amplifon WM300 oraz Gryphona Mephisto Solo, dCSa Vivaldi stworzyli urzekający spektakl muzyczny. Wybrzmienia, żywość instrumentów, faktura każdego dźwięku niemal wzorcowa. Odczucie “blach”, wyłowienie najdrobniejszych szczegółów a zarazem spójnej całości była wyjątkowo łatwa. Urzekająca aura wokół każdego muzyka i instrumentu, wyśmienita dynamika i osadzenie w przestrzeni. Bez zbędnego “zaglądania do gardła” krok przed przesadą. Po prostu wrażenie live. Wszystkie spiętrzenia podane ze szlachetnością i wdziękiem, każdy brud trąbki, każde muśnięcie instrumentu wywołuje gęsia skórkę. W tym dźwięku czuć tlący się żar, czuć niczym nieskrępowaną dynamikę, czuć że żaden z komponentów nie ogranicza góry pasma. “Sztuczny świat” kreowany przez ten zestaw jest tak bliski rzeczywistości, że strach zamykać oczy. Praktycznie jedyne czego można oczekiwać więcej to kapki analogu, ostatniego muśnięcia które dzieli nas od zapadnięcia się w całkowitej iluzji.

Energetyczna i rześka góra z impetem przechodzi w zakres średnich częstotliwości. Julija Michajłowna Leżniewa rosyjska sopranistka na płycie (Haendel, “Alessandro”. Label: Decca Classics) w mistrzowski sposób operuje swym głosem, obnażając niedostatki wszelkiej elektroniki i całych systemów. W testowanym zestawie nie wychwyciłem najmniejszej nieczystości, zapiaszczenia czy jakichkolwiek innych defektów z zakresu spójności prezentowanego transportu. Esoteric P1 Grandioso niczym grom przeszywa głosem Rosjanki, gęste audiofilskie powietrze w jaskini Szymonfabera. Czytelność wokalu jest wybitna, ogniskowanie dźwięku referencyjne, pozycjonowanie na scenie bardzo sugestywne i czytelne. Wielkość wokalistów, rozmiar instrumentów jest ukazywany w prawidłowy sposób. Scena jest odpowiedni głęboka, nie ma problemu z odczytaniem drugiego czy trzeciego planu. Jedynie szerokość sceny jest nieco węższa niż w źródle odniesienia dCS Vivaldi Upsampler Plus (transport plików). Środek pasma niesie ze sobą żywiołowość, emocje i dość neutralny charakter. Brakuje odrobiny więcej ciepła i powiewu analogu. Daleko do sterylności czy kliniczności ale na tle dCSa, da się odczuć że można ten zakres przedstawić jeszcze sugestywniej i barwniej. Wokale z niższego zakresu na przykładzie nieżyjącego Dmitrija Chworostowskiego (“Portrait” wydanie DECCA) prezentują niesłychaną klasę, nawet gęste solo z fortepianem to czysta przyjemność dla uszu. Wybrzmienia fortepianu oraz ekspresja i namacalność męskiego barytonu bardzo dobra. To ciężki zakres do odtworzenia dla wielu sprzętów, ze względu na dużą wrażliwość słuchu w tej części pasma. Odpowiednie dociążenie, właściwa barwa, świetna konturowość głosu. Bułgar Nikołaj Gjaurow podczas wykonywania utworu “Toreador” Bizeta wręcz wyciska łzy. Niesamowite emocje, piekielna siła głosu. Esoteric oddaje wszelkie niuanse talentu mistrza, rozciągnięcie pasma jest wzorowe. W całym zakresie słyszalnym osiągamy referencyjną spójność, dźwięk nigdy nie jest przeciągnięty czy podbarwiony. Bardzo rzetelne przedstawienie materiału zarejestrowanego na płycie. Czuć, że urządzenie “bawi” się muzyką. To transport, który nie boi się spiętrzeń dźwięku i stawianych przed nim wyzwań.

Wreszcie Rrederick Fennell (album Eastman Wind Ensemble), stawia do pionu jak żołnierzy amerykańskich przed bitwą. Tutaj Esoteric krąży jak rekin czekając na wszelkiej maści spiętrzenia, bębny, werble… Rytmika, dynamika, separacja poszczególnych składów wzorowa. Bas sprężysty, konturowy z świetną definicją i pazurem. Żadnego kamuflowania, mulenia czy rozmycia. Energia i atak w czystej postaci. Toż to czysta rozkosz dla słuchającego. Dużo prostsze albumy muzyki elektronicznej, rockowej czy popularnej są rozkładane na czynniki pierwsze z dziecinną łatwością. Obserwacja zabawy ze strunami Marcusa Millera (Tutu Revisted) przynosi niesamowitą frajdę. Bas w każdym zakresie przyjemnie pulsuje i przykuwa do fotela na kolejne godziny. Struny gitary Millera o odpowiedniej wadze ale co najważniejsze czytelne i obecne. Nie rozkładam dźwięku na czynniki pierwsze, to świetny znak. Jest spójność jest energia jest właściwa barwa basu. Niskie składowe nieskrępowanie schodzą w dowolne rejony nakreślone przez muzyków. W chudo nagranym rocku widziałbym trochę więcej ciałka i płynności ale mam świadomość, że pazurki zostaną stępione. Jeżeli ktoś lubi bezkompromisowe granie to Esoteric z pewnością jest źródłem bezkompromisowym. Obecnie to jeden z kilku najlepszych transportów cd jakie ludzkość stworzyła, oczywiście zaraz za starszym P01. Esoteric okiełzna nawet zbyt przysadziste basem zespoły głośnikowe. Osobiście widzę go w towarzystwie nieco barwniejszych środkiem kolumn, odwdzięczy się uśmiechem na twarzy i przepięknym, monumentalnym wyglądem. Zakup na długie lata. To może być ostatni tej jakości transport cd jeszcze dostępny w sklepach.

Dane techniczne:

Compatible disc types Super Audio CD, CD (CD-R/CD-RW compatible)
ES-LINK output: x 2
XLR output: x 2 (Use 2 terminals for Dual AES output)
i.LINK (AUDIO) output (6-pin): x 1
i.LINK (AUDIO) output (4-pin): x 1
RCA output: x 1
Jack BNC: x2
Power supply: AC 230V 50HzAC 120V 60HzAC 220V 60Hz
Power consumption: 24W
External dimensions (W x H x D) (Including protrusions): Main unit: 445 mm x 162 mm x 448 mm (17 1/2″ x 6 3/8″ x 17 5/8″) Power supply unit: 445 mm x 132 mm x 452 mm (17 1/2″ x 5 1/4″ x 17 3/4″)
Weight: Main unit: 27 kg (59 1/2 lbs) Power supply unit: 24 kg (53 lbs)
Accessories: Remote control unit (RC-1156) x 1, Batteries (AA) x 2, HDMI cable x 1, Power cord set x 1, Felt pads x 4, Owner’s manual x 1, Warranty card x 1

Cena: 165 000zł.



8 komentarzy

  1. Pomnik techniki…. piękna rzecz i na pewno, jak na firmę z ogromną tradycją budowy transportów i samych napędów przystało, zawodu dźwiękowego pewnie nie będzie 🙂
    Ciekawe jak wypadnie w porównaniu ze “zwykłym” P01…a to przecież również genialna maszyna.

    TomekB
    1. Co tu można sądzić. Pięknie zbudowana maszyna “za grosze”. Napęd sugeruje, że era transportów CD powoli dobiega końca. Nie bardzo jest z czego produkować nowe modele. Król Esoteric pewnie będzie jednym z ostatnich topowych napędów jakie będzie nam dane posłuchać. Po ostatnich spotkaniach dochodzę do wniosku, że pliki i streaming na dobre opanowały audio.

      Szymon
    1. Wychodzę z założenia, że leżącego się nie kopie. Przecież już wszyscy wiedzą, że to absurdalnie wycenione chińskie produkty. Kto to kupi jak Cayin, Denafrips czy Jays biją to na głowę i co najważniejsze nie oszukują, że są produkowane w EU.

      Szymon

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.