W ręce Szymonfabera wpadły tym razem najnowsze Franco Serblin Accordo Essence, jak wypadną na tle topowych Ktem oraz kolumn odniesienia?

Franco Serblin Accordo Essence to niewielkie i smukłe kolumny podłogowe. Wyglądają jak wycięte z kawałka drewna ale po podniesieniu okazują się zaskakująco lekkie. Zwłaszcza porównując je z opisywaną wcześniej Ktemą. Wizualnie sprawiają świetne wrażenie. Przemyślana i oryginalna linia może się podobać. Zamiast klasycznej maskownicy materiałowej zastosowano firmowy patent czyli zestaw “elastycznych strun”. Bardzo porządne, pojedyncze gniazda głośnikowe WBT. Przetworniki to kopułka Scan-Speak D2905/950000 oraz dwa przetworniki średnio i niskotonowy oparty o kosze Scan-Speak serii revelator ale z zupełnie zmienionymi membranami. Membrany głośników są lekko chropowate, zapewne celuloza została pokryta dodatkowa powłoką aby zmienić klasyczny charakter brzmienia tej serii przetworników. Minus za wąsko rozmieszczone kolce. Kolumny są mało stabilne i lekkie popchnięcie może doprowadzić do katastrofy. Pilnujcie swoje szkraby!

Brzmienie:

Accordo Essence miałem możliwość posłuchać w 3 pomieszczeniach. Najmniejsze miało około 30m2, jednak nawet taki metraż wydaje się dla nich zbyt duży.

Bas jest wystarczająco konturowy i szybki. Najniższe składowe występują w skromnej ilości. Fundament basowy jest dość mizerny. Duże składy symfoniki czy skomplikowane popisy mistrzów elektroniki to nie jest wymarzony repertuar tych “maluszków”. Kolumny po prostu brzmią chudo a całość prezentacji przesunięta jest wyraźnie w górę pasma. Bas ze średniego i wyższego zakresu to najmocniejszy punkt niskich składowych. Co prawda atak wyższego basu jest lepszy z seryjnych revelatorów ale na tle konkurencji Accordo Essence nie ma się czego wstydzić. Jest odpowiednia szybkość ataku, ładnie oddane kontury i faktury instrumentów naturalnych. Brakuje trochę dociążenia kontrabasu, fortepianu czy gitary basowej ale wolę taką prezentację od lawiny jednorodnego basu rodem z kina domowego. Niskie składowe odznaczają się zwinnością i gracją. W pomieszczeniach do 20m2 w zupełności wystarczą. Fanom burzenia murów zalecam inne konstrukcje.

Średnica naprawdę dobrze zszyta z dołem i górą pasma. Posiada podobnie lekki a nawet żywiołowy charakter. Całość gra rześko, lekko i jasno. Ewidentnie ciężar przesunięty jest ku wyższej średnicy. Efekty przestrzenne, lokalizacja instrumentów oraz wokalistów jest poprawna. Ogniskowanie pojedynczych dźwięków bardzo dobre. Separacja instrumentów oraz czytelność wokali stoi na wysokim poziomie. Głosy artystów są mocne, wyraźne ale nieco odchudzone. Z bardziej agresywną elektroniką bywają jednoznacznie przerysowane. Stare nagrania rockowe czy metal na dużych poziomach głośności bywają męczące i zbyt szczupłe. Brakuje więcej “mięsa” i dociążenia niższej średnicy. Gitary basowe są zbyt cherlawe w dolnych rejestrach. Mają pazur, grają dźwięcznie i mocno ale jedynie wyższym podzakresem. Z cieplejszą elektroniką jak Electrocompaniet AW600 Nemo, poprawił się balans tonalny ale tracimy nieco werwy. Z wyśmienitą, topową końcówką Sansui 2302 barwa i nasycenie była jeszcze lepsza ale pazurki nieco stępione. Jednym słowem coś za coś.

Góra pasma ewidentnie odstaje od swojego droższego brata czyli Franco Serblin Ktema czy redakcyjnych Studio 16hz Arcada 2.5 signature, o podobnej budowie (ta sama wysokotonówka co w Ktemach). Kopułka w Accordo Essence gra prościej, posiada zdecydowanie gorsze wybrzmienia i wgląd w nagranie. W Ktemach wysokie tony są rewelacyjne, nośne, przestrzenne ale bardzo wyrafinowane. W Arcadach bardziej kremowe i niesamowicie wkomponowane w barwną średnicę, grają niczym z głośnika koaksjalnego. Na ich tle czuć, że Accordo Essence to niższej klasy prezentacja najwyższych składowych. Scena jest jedynie poprawna, nie sięga ani tak głęboko ani szeroko jak w wyżej wymienionych. Brakuje mi rozmachu Ktem a tym bardziej punktu odniesienia w tej materii czyli Loganów CLX czy Ethosów Arctico. Kolumny pomimo mniejszych wymiarów nie znikają tak pięknie jak modele odniesienia. Dźwięk częściej “przykleja” się do kolumn. W najwyższej oktawie brakuje skrzących się tysiącem barw oraz faktur alikwotów. Na bardziej agresywnych realizacjach potrafią pojawić się nieprzyjemne ostrości i uproszczenia w prezentacji barw. To nadal wysoki poziom, z pewnością mogący konkurować z wieloma “metkowcami” za kilka razy wyższą sumę ale musicie mieć świadomość, że można wyraźnie lepiej.

Całościowo małe Serbliny to dość udana konstrukcja, którą rekomenduję do niewielkich pomieszczeń, zwłaszcza mocno wytłumionych z “nadwyżką” basu. Ich charakter to rześkie ale szczupłe granie które z pewnością podziękuje Wam za barwnego A klasowca z mocarnym basem czy nasyconą lampę SET. Raczej dla miłośników niewielkich składów i kameralistyki. Fani mocniejszych wrażeń, nasyconego, barwnego środka powinni skierować swój wzrok na inne konstrukcje. Dla estetów pozycja obowiązkowa. Jeśli poszukujecie pięknego mebla z przyzwoitym graniem to jest wybór dla Was.

Dane techniczne:

Pasmo przenoszenia: 35Hz – 22 KHz, pomiar w pomieszczeniu
Impedancja: 4ohm
Efektywność: 88dB
Minimalna moc wzmacniacza: 20W
Wymiary: wysokość 110cm, szerokość 23cm, głębokość 43cm
Waga: 60 kg netto / para
Wykończenie: orzech włoski

Cena 58 000zł

4 komentarze

  1. Panie Szymonie dzięki za super recenzję. Wyglądają bajecznie – prawdziwe rękodzieło. Ja poszukuję ciekawych kolumn. Chcę skonfigurować zestaw do jazzu. Pokój mam ponad 20m2 i myślę, że z polecanych urządzeń zapewne coś wybiorę, Życzę wytrwałości w Pana dokonaniach. Bezcenne.

    Irek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.