Do dzisiejszego testu trafił do mnie krajowy produkt, krakowskiej firmy Abyssound o oznaczeniu ASX 2000. To bardzo solidnie zbudowana  końcówka mocy o słusznej wadze około 50kg.

Cena tego modelu to 36 900zł czyli dość umiarkowana biorąc pod uwagę wielkość i jakość wykonania urządzenia. Producent nie kryje się z wnętrzem swojego wzmocnienia i każdy może zajrzeć do środka. Oprócz kondensatorów sygnałowych  „czerwony” Jantzen, których osobiście nie znoszę nie mam uwag w tym budżecie. Końcówka mocy pracuje cicho i bez zarzutu, nie występują żadne trzaski podczas włączania i wyłączania urządzenia. Nie ma problemu z „wybijaniem” korków jak ma to miejsce przy niektórych mniej dopracowanych technicznie konstrukcjach.

Brzmienie:

Najważniejsze oczywiście jest brzmienie. Końcówkę testowałem na dwóch parach kolumn Studio 16hz z serii Ethos Ultimo oraz Arctico. Do dyspozycji miałem 3 przedwzmacniacze, topowy Gryphon Pandora,  Denafrips Hestia oraz dziadek Sansui C2105. Nie będzie wielkim zaskoczeniem jak napiszę, że najlepiej zagrało przy sterowaniu bezpośrednim z dCS Vivaldi. Specjalnie na Waszą prośbę próbowałem z innymi 🙂  Z najwyższym modelem kolumn krajowej manufaktury Abyssound poradził sobie nadspodziewanie dobrze więc dalszą część testu postanowiłem przeprowadzić w tej konfiguracji. Ze względu, że jest to konstrukcja pracująca w klasie A od razu przystąpię do opisu basu. Zdecydowana większość konstrukcji A klasowych ma problem z napompowanym i spowolnionym basem (pamiętny Xindak serii 600). Akurat w tym modelu jego najniższa część pasma stoi na naprawdę przyzwoitym poziomie. Jest nieporównywalnie bardziej nasycona ale i znacznie mocniejsza niż w porównywalnym cenowo Accuphase E480. Dynamika i żywość najniższych składowych wskazuje bardziej na średniej klasy końcówkę pracującą w klasie AB. Problem zaczyna się w wyższym basie i instrumentach naturalnych bądź męskich wokalach. Ciężar grania jest przesunięty w ten rejon, dźwięk tego zakresu jest zbyt mocno rozmyty. Kontury są bardzo słabe przez co oddanie prawdziwej barwy strun kontrabasu czy gitary basowej jest niewystarczające. Mam takie wrażenie, że kosztem niższego basu ucierpiała energetyka jego wyższego podzakresu. Rytmika małych składów jazzowych, bardziej dynamiczne kawałki z perkusją i werblem dostały rykoszetem. Powodowało to nienaturalne oddanie rozmiaru niektórych instrumentów oraz mało precyzyjne umiejscowienie na scenie.  Średnica na szczęście nie ucierpiała i była wystarczająco nasycona oraz rześka w odbiorze.  Wokale są podane mocno i dość precyzyjnie co może się podobać. Słychać jednak nieco syntetyczny charakter jakby projektant na siłę chciał uzyskać własną sygnaturę brzmienia. Wokal jest „odklejony” od góry pasma, która nijak nie przypomina ospałego A klasowca. Wysokie tony są dość odważne a ich ilość potrafi zaskoczyć. Wybrzmienia na tle wzmacniacza odniesienia pozostawiają sporo do życzenia ale w podanym przedziale cenowym nie ma się czego wstydzić. Informacji przestrzennych jest naprawdę sporo, dominują głównie dźwięki bezpośrednie. Faktury wysokich tonów są nieco uproszczone i twardawe, coś jak z kopułek Seasa. Góra ma bardziej srebrzysty niż złocisty charakter. Jest to dość ciekawa forma prezentacji, rzadko spotykana w konstrukcjach A klasowych.

Scena nie jest specjalnie głęboka, końcówka  nieco ją spłyca i przysuwa do słuchacza. W dobrze przygotowanej akustycznie sali oczywiście nie ma kuriozalnych sytuacji typu „wokalista na kolanach” ale całość sceny jest 1-1,5m bliżej niż standardowo.Szerokość sceny cierpi w mniejszym stopniu. Dobrej klasy wzmacniacze lampowe nawet w tym budżecie radzą sobie z kreowaniem sceny i przestrzeni ewidentnie lepiej. Na tle konkurencji tranzystorowej to mocna  4.

Podczas całej sesji odsłuchowej odnosiłem wrażenie lekkiej sztuczności dźwięku. Nie wiem czy to przyzwyczajenia do idealnej spójności i płynności odsłuchiwanego na co dzień zestawu czy wynik mojego rozpuszczenia w audio ale nie mogłem cieszyć się w pełni spektaklem muzycznym. Zabrakło tej spójności, analogowości przekazu oraz wyrafinowania która stanowi, że można słuchać godzinami. Gdyby producentowi udało się poprawić czytelność oraz motorykę wyższego basu oraz dodać nieco ludzkiego pierwiastka to końcówka otrzymałaby z pewnością moją rekomendację.

Na pewno Jantzeny, które grają w wyjątkowo prymitywny sposób nie przyczyniły się do poprawy tego stanu rzeczy. Może warto pomyśleć nad ich wymianą na coś znacznie bardziej godnego tej konstrukcji?

Cechy wzmacniacza:
Praca w czystej klasie A
Innowacyjne rozwiązanie BQVA- komplementarny układ Bi-Kwartetowy
Brak pętli globalnego sprzężenia zwrotnego
Ultra cichy, masywny transformator toroidalny o mocy 1000 VA
Bateria kondensatorów filtrujących o łącznej pojemności 330 000 uF
Galwaniczne rozdzielenie części cyfrowej od analogoweji
Mikroprocesorowy układ zabezpieczeń oraz kontroli warunków pracy wzmacniacza
Rezultat 10-cio letnich badań oraz testów

Dane techniczne:
Moc wyjściowa RMS: 80W/8 Ohm, 160W/4 Ohm
Czułość wejściowa RMS: 1.2 V
Gain: 29 dB
Pasmo przenoszenia: (1W -3dB) 7 Hz – 80 kHz
THD < 0,019 %
Stosunek S/N: 106 dB
Impedancja wejściowa: 10 kOhm
Napięcie zasilania: AC (50-60Hz) 220-230 V
Pobór mocy: 1200 VA (max)
Wymiary SxWxG: 540x265x540 mm
Waga: 52 kg

Kawał solidnej skrzynki…
Wyłącznie gniazda RCA, sugerują brak zbalansowania układu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.