Jestem niezmiernie zaskoczony, iż jesteście tak wielkimi fanami krajowych konstrukcji. Wasz odzew po testach kolumn ze stajni Pylon Audio był ogromny. Idąc za ciosem wziąłem na warsztat najwyższy model z serii Diamond czyli 30mkII. Dla mnie seria Diamond rozpoczyna realną ofertę dla audiofila. To pierwsza konstrukcja oparta o wysokiej klasy renomowane przetworniki i na tyle dojrzałe brzmienie, iż stanowi filar wyjściowy do wysokiej klasy zestawu audio. Ten zespół głośniowy, (jak wiecie jestem bardzo wymagający) widziałbym w moim systemie o najlepszej relacji jakość/cena. Postanowiłem, iż zagości u mnie na stałe jako punkt odniesienia dla kolumn z tego przedziału cenowego. Oprócz nielicznych manufaktur, które prowadzą sprzedaż bezpośrednią nigdy nie otrzymałem tak wiele za tak niewiele.
Budowa:
Pylon Diamond 30mk2 to konstrukcja 4 głośnikowa wyposażona w dwa przetworniki 18cm Seas CA18RNX modyfikowane (zmiana materiału karkasu cewki żeby podnieść dobroć i rozszerzyć pasmo bez utraty spl) z serii Prestige (około 600zł/szt katalogowo), 15cm średniotonowy CA15RLY, poddany modyfikacji (zastosowano stożek fazowy + dodatkowy zwiększony układ magnetyczny), która wyeliminowała rezonanse powstające pod klasyczną kopułką przeciwpyłową. Cena katalogowa 500zł + koszt modyfikacji. Za wysokie tony odpowiada dobrze znany i sprawdzony Scan Speak D2010/852100 (380zł /szt) oczywiście również poddany modyfikacji (doczekał się zmienionego frontu). Czyli lekko licząc ponad 4000zł za same przetworniki w kolumnie, która w bazowej wersji wybarwienia startuje od 11 999zł brutto za parę w detalu!
Bardzo solidna obudowa (waga jednej kolumny 28kg) o wymiarach 1090mm wysokości, 196mm szerokości i 525mm głębokości. Wewnętrzne wzmocnienia, pochylenie ścianek redukujące rezonanse (ścianka przednia o większym kącie nachylenia niż tylna), naturalna okleina dębowa w standardzie! Wersje lakierowane (taka jak w teście) z idealnie naniesioną powłoką lakierniczą, również na krawędziach. W wersji HG mamy do czynienia wprost z luksusowym wykończeniem i grubym lakierem ochronnym. Do tego stabilna podstawa z podkładkami antywibracyjnymi. Z tyłu 2 otwory bas reflex, pojedyncze, solidne trzpienie przyłączeniowe akceptujące gołe kable, banany i widły. Jeżeli do całości doliczymy magnetycznie mocowane maskownice, zwrotnice, okablowanie, wygłuszenie, opakowanie… Szybko wziąłem kalkulator w dłoń i przy 9000zł przestałem liczyć. Nie wiem jak producent na tym zarabia. Przecież dystrybutorzy i sklepy pochłaniają lwią część marży. Wiem jedno, kupuję dopóki się nie zorientują. Dla przykładu Devore Fidelity za identyczne technologicznie kolumny życzy sobie 3-4 razy tyle. Zagraniczne koncerny po naklejeniu swojej naklejki z pewnością życzyłyby sobie minimum 4 lub 5 z przodu.
Brzmienie:
Zanim przejdę do meritum muszę zacząć od osoby projektanta, która stoi za najlepszymi zestawami marki Pylon Audio. Jest to dobrze znany i ceniony konstruktor zespołów głośnikowych Marek Kostrzyński. Pan Marek oprócz współpracy z Pylonem projektuje również unikatowe konstrukcje dla Cube Audio i Qualio. Wspomnę jedynie, że Cube Audio produkuje szerokopasmowe przetworniki własnej myśli technicznej. Mamy więc do czynienia z osobą nie tylko utalentowaną ale i wizjonerem w dziedzinie rozwoju techniki głośnikowej. Każda światowa potęga audio przeznacza największą pulę środków na konstruktorów i dział badawczy. Taki zabieg zapewnia dalekosiężny rozwój i stały dopływ nowych, zadowolonych klientów. Trzeba pamiętać, że coraz droższe, lepiej grające modele są bardziej skomplikowane i wymagają znacznie więcej prac badawczych aby uzyskać zamierzony efekt soniczny. Jednocześnie im droższe kolumny tym konkurencja i poziom trudności wzrasta. Bez projektantów i konstruktorów każda firma to wyłącznie zwykłe budynki. To ludzie tworzą wartość dodaną a największy w tym udział mają właśnie konstruktorzy jak wyżej wspomniany Pan Marek. Oprócz samej wiedzy technicznej trzeba mieć jeszcze to coś, ten zmysł artystyczny, który pozwala tworzyć rzeczy daleko lepsze od innych. Ten drogocenny dar według mnie posiadł Marek Kostrzyński. Będę obserwował jego dalszy rozwój i chętnie przetestuję konstrukcje, które wychodzą spod jego ręki.
Najważniejsze jest jak to faktycznie gra. Czy udało się poprawić największy mankament wersji pierwszej czyli nieco nieokiełznany bas, zwłaszcza przy współpracy z niezbyt wydajnymi prądowo wzmacniaczami?
Tym razem niecodziennie zacznę od najniższych składowych, ponieważ one przeszły największą metamorfozę w stosunku do wersji pierwszej Diamondów. Najniższe częstotliwości schodzą nisko, jak na 2 x 18cm to nawet zadziwiająco nisko. Co jednak najważniejsze drastycznie poprawiła się motoryka. Obecne wcielenie gra mięsistym, nadal przyjemnym ale wystarczająco konturowym basem. Jak większość kolumn tak i te lubią jak „piecyk” ma kopa i nie pogardzą większą dawką energii ale nawet z 40-50W lampą potrafię zagrać szczegółowo i dynamicznie. Na pierwszy ogień wybrałem znakomitego perkusistę ze Szwajcarii czyli Charly Antolini i jego pierwsze wydanie Knock Out z 1984 (Jeton), Super Knock Out z 1996 (Bell Records), Knock Out z 2008 (XRCD wydanie z Japonii). Najniższe składowe, stopa perkusji miała właściwe mięso, była naładowana dużą porcją energii. Waga, utrzymywanie rytmu i kontur był na bardzo wysokim poziomie. Motoryka basu średniego i wyższego również nie pozostawiała złudzeń, że tym razem nie będzie kompromisów nawet w kwotach do 40 000zł. Następnie w szufladzie mojego transportu dCS Vivaldi wylądowały płyty znakomitej wytwórni Reference Recordings Fennell Favorites!, Beachcomber: Encores for Band oraz ze względu na zbliżający się grudzień Horns for the Holidays. Tutaj już się zrobiło poważnie. Podbudowa orkiestry symfonicznej, utrzymywanie tempa i atak naprawdę mnie zaskoczył. Cały czas miałem z tyłu głowy cenę tych kolumn… Co ciekawsze wielkość sceny była wręcz imponująca, właściwie rozciągnięta we wszystkich kierunkach. Kolumny doskonale znikają co potwierdza tylko ich dobre zgranie czasowe i fazowe. W moim wielkim pomieszczeniu kolumny były w stanie wykreować wysoki stopień autentyczności, odpowiednią wielkość i położenie instrumentów. Do tego dochodzi namacalna gradacja planów, w czym nie ustępują nawet swoim droższym kuzynom z tej samej stajni. Wszystkie trąby, trąbki i smyczki charakteryzowała siła i dobre nasycenie barwowe. Przy tym zachowywały umiar i zatrzymywały się przed zbędną natarczywością. Sekcja Kontrabasów, wiolonczeli i bębnów na słabych kolumnach to jedynie niezgrabna masa. Diamondy 30mk2 potrafiły sprawnie wybrnąć z większych pułapek separując i utrzymując rytm w kluczowych momentach. Oczywiście jak chcemy lepiej to musimy już sięgnąć po Jasper 25mk2 na nacinanych revelatorach. Dodatkowy pierścień magnetyczny i korektor fazowy przetwornika średniotonowego pięknie się uwidaczniał na solówkach trąbki czy saksofonu. Instrumenty były mocne, czytelne, zwiewne kiedy trzeba i otoczone przyjemną aurą pogłosową. Oczywiście takie smaczki otrzymamy z dobrą lampą i rozdzielczym źródłem, ale warto diamentom zapewnić właściwe towarzystwo. Odwdzięczą się za to w dwójnasób. Prawdziwa uczta zaczęła się po odpaleniu The Dave Brubeck Quartet „Time Out” wytwórni AudioNautes Recordings. Saksofon Paula Desmonda wręcz chwyta za serce, jest doskonale czytelny, dźwięk napowietrzony, pełny i autentyczny. Podkład perkusisty, „przeszkadzajki”, linia melodyczna nadawana przez kontrabasistę w tle oraz fortepian Davea-a, oddają genialny klimat lat 50-tych. Każdy z muzyków jest bardzo czytelnie osadzony w przestrzeni, dźwięk jest namacalny i klarowny zarazem. Każdemu polecam tę wytwórnię bo wyciągają magię ze starych nagrań. Płynność fortepianu wręcz zaskakuje, przeszkadzajki mimowolnie pieszczą nasze uszy a linia kontrabasu koi zszargane nerwy. Następnie wchodzi główny aktor z saksofonem i możemy zapomnieć o otaczającym świecie. Boże jak Oni grają! Toż to istna zabawa z instrumentami, to przedłużenie ręki a nie sztuczne byty z drewna i metalu. Góra pasma można powiedzieć w firmowym wydaniu, bardzo ładne wybrzmienia, odrobina aksamitu i wystarczająca czytelność aby nie umknęły nam najdrobniejsze detale. Diamond 30mk2 oferują płynny, niemęczący dźwięk z zaskakująco dobrą dynamiką i atakiem. Całość okraszona dużą dozą emocji i zrozumienia dla słabszych realizacji. Potrafią kopnąć basem gdy potrzeba, potrafią pokazać pazur trąbki i piękno alikwotów. Wreszcie kreują szeroką i głęboką scenę co można łatwo sprawdzić chociażby na albumie Kitaro Final Call. Doskonała elektronika w wykonaniu jednego z mistrzów przenosi nas w świat obcych światów. Diamondy 30mk2 kreują nieziemskie byty z wyjątkową łatwością, wszelkie trajektorie lotów obiektów są pokazywane czytelnie i przyjemnie. Uzyskujemy namacalność, głębię i bardzo czytelny rysunek dźwięków. Głos z początku płyty jest głęboki i przeszywający, ma w sobie niepokój i siłę. Czujemy przestrzeń kosmiczną, czujemy niepewność, która czai się za rogiem, delektujemy się otaczającym nas światem. Tak, te kolumny potrafią przekazać emocje a to w dźwięku jest najważniejsze. Na zakończenie popis wokalny i Marc Cohn w roli głównej (wydanie MFSL USA 2007). Od pierwszych taktów namacalny wokalista staje przed nami jak żywy. Głos posiada przejmujący charakter, siłę i swobodę. Całość okraszona aksamitem charakterystycznym dla tej wytwórni. Ciche partie, mają intymny charakter, są mocno nacechowane emocjonalnie. Góra czytelna i jednocześnie łagodna w odbiorze, podana z niezwykłą kulturą. Niebywale przyjemne doznanie, duża dawka relaksu i bardzo miło spędzony czas. Diamondy 30mk2 to nie odhumanizowany komputer to doskonale zestrojone narzędzie do sprawiania przyjemności z słuchania swoich ulubionych albumów.
Moja konstatacja jest jedna. Pylon Diamond 30mk2 to najtańsze, nowe kolumny jakie słyszałem, które mogę słuchać godzinami bez uszczerbku na mojej audiofilskiej duszy. To produkt, od którego każdy audiofil powinien zaczynać budowę systemu audio. Na bazie Diamond 30mk2 zbudujecie klasowy system stereo w cenie kabla głośnikowego znanej firmy. Jeżeli zaczynacie swoją przygodę w audio, chcecie mieć pewny filar w budowie swojego systemu lub po prostu macie węża w kieszeni, zacznijcie od nich a się nie zawiedziecie! Moja absolutna rekomendacja w kategorii jakość/cena. Zostają u mnie żeby psuć krew innym producentom…
Podłączcie do nich lampkę Cayina z serii Jazz 100 SE na lampie 805A + najtańszego Denafripsa Aresa i macie solidny, sprawdzony zestaw na lata. Dalsze testy pasujących elementów audio sprawdzam. Jak będziecie chętni to podam kilka sprawdzonych połączeń.
















Dane techniczne:
| Impedancja | 4 Ohm |
| Pasmo przenoszenia | 30 Hz – 20 kHz |
| Moc nominalna | 130 W |
| Moc maksymalna | 250 W |
| Efektywność | 90 dB |
| Wymiary [W x H x D] | 196 x 1090 x 525 mm |
| Waga | 29 kg / sztuka |
| Głośnik niskotonowy | 2xPylon Audio PSW 18.8.CA/X (2xSeas CA18RNX_CUSTOM) |
| Głośnik średniotonowy | Pylon Audio PSW 15.8.CA/P (1xSeas CA15RLY/P_CUSTOM) |
| Głośnik wysokotonowy | Pylon Audio PST 19.TN (Scan Speak D2010/852100) |
| Kolce + podstawki | Tak |
| Maskownica | Tak, magnetyczna |
| Gwarancja | 5 lat (2 lata standard + 3 lata rejestracja produktu) |
| Dostępne kolory: | – Okleina naturalna DĄB, uszlachetniona olejowoskiem – 11 dekorów. – Okleina naturalna DĄB, lakier bezbarwny: wenge, czarny, orzech, czereśnia, natural. – Lakier Wysoki Połysk: biały HG, czarny HG. – Lakier Mat – biały, czarny. – Realizujemy zamówienia indywidualne: kolory z palety RAL. |
Cena prezentowanej wersji w lakierze biały mat 12 999zł za parę

Czy nadadzą się do pokoju 18m2,słuchałem ich w sklepie i grają w moim guście, są bardzo przestrzenne z ładnymi wokalami.
Jest bardzo duża szansa, że zagrają na wysokim poziomie. Odstaw je tylko trochę od tylnej ściany i zapewnij im wydajne wzmocnienie. Jeden z czytelników przysłał zdjęcie z 16m2 i napisał, że spisują się znakomicie.
Ja mam diamond 30mkII w 20m2 i smigaja az milo, juz mam umuwiona lampe na odsluch. Do tej pory gralem na hegel H200. Teraz biore za rada pana Fabera lampe na sprawdzenie.
„Dalsze testy pasujących elementów audio sprawdzam. Jak będziecie chętni to podam kilka sprawdzonych połączeń”
Zapodawaj Pan, czekamy! 😉 🙂
Przyznam, że zainspirował mnie Pan do ponownego podejścia do Diamondów. Wiele lat temu zraziłem się do serii mk1 – napisał Pan, że „udało się poprawić największy mankament wersji pierwszej czyli nieco nieokiełznany bas” – dla mnie to wcale nie był żaden problem serii 1, ale to, że w zestawieniach ze wzmacniaczami z ich półki cenowej grały płasko, nijako i w dodatku w jakiś taki ziarnisty, zapiaszczony sposób. Czy przypadkiem łącząc je z Cayinem i najtańszymi Denafripsami nie osiągniemy dźwięku do „grania w tle”? Bo moje doświadczenia z tanimi przetwornikami r2r są właśnie podobne do tego co napisałem o pierwszej serii Diamondów – grają ziarniście, właśnie z jakimś takiem piaskiem „w trybach”. A fakt, że Pylony grają dobrze jak się je podepnie do elektroniki daleko poza ich półką cenową to ja wiem, tyle, że nikt racjonalny nie buduje systemu w taki sposób, tak działają tylko recenzenci, którzy podłączają relatywnie tanie kolumny do elektroniki za kilkaset tysięcy. To co piszę nie jest żadnym zarzutem ani niczym takim, po prostu opisuję moje doświadczenia z pierwszą serią a jednocześnie dziękuję za ponowne rozbudzenie ciekawości co do nowej serii mk2 – od jakiegoś czasu robię sobie listę kolumn do odsłuchu, które w sugestywny i realny sposób będą mogły oddać średnicę nie tracąc przy tym reszty pasma, dynamiki i tak dalej.
Do listy proszę koniecznie dopisać S16Hz Minas Anor Platinum. Oczywiście jeżeli pomieszczenie nie jest jakieś olbrzymie. Przetworniki R2R są raczej dalekie od ziarnistości, prędzej płynne i analogowe. Jasne jest, że po podpięciu nawet najtańszego dCS Debussy za kilkanaście kzł otrzymamy olbrzymi przyrost jakościowy w stosunku do Denafripsa. Ja podałem najtańsze zestawienie, które moim zdaniem reprezentuje na tyle wysoki poziom, iż może stać się podstawą solidnego systemu budżetowego. Głośnik średniotonowy w Diamondach mk2 został zmodyfikowany pod kątem redukcji zakłóceń i zniekształceń (dobrany do tego modelu korektor fazy). Zyskał również silniejszy zespół magnetyczny. Z pewnością odczuje Pan znaczną poprawę w stosunku do wersji pierwszej. Jest czyściej i bardziej dynamicznie.