DCS Varese nie zagości na wystawach, nie zobaczycie go na AVS ale Szymon Faber niebawem po premierze zaczął test tego długo oczekiwanego zestawu nowej generacji. Co potrafi topowe źródło cyfrowe o wartości domu pod miastem, jakie możliwości oferuje i najważniejsze jak brzmi.

dCS – historia brytyjskiej obsesji na punkcie czasu

W świecie ultra-high-end audio istnieje kilka marek, które nie powstały z miłości do hi-fi, ale z inżynierii najwyższej próby. dCS należy właśnie do tej grupy.

Firma dCS (pełna nazwa: Data Conversion Systems) została założona pod koniec lat 80. w okolicach Cambridge w Wielkiej Brytanii. Początkowo nie miała nic wspólnego z salonami audio – projektowała systemy konwersji sygnału dla zastosowań wojskowych, radarowych i pomiarowych. To pochodzenie jest kluczowe: od początku kompetencją firmy nie było „strojenie brzmienia”, tylko ekstremalnie precyzyjna obróbka sygnału cyfrowego. Pierwszym przełomowym produktem był profesjonalny konwerter A/D dCS 900 – jeden z pierwszych 24-bitowych systemów dostępnych na rynku profesjonalnym. W czasach, gdy większość branży pracowała jeszcze znacznie niżej, dCS zaczął budować reputację firmy, która wyprzedza standardy.

W kolejnych dekadach powstała charakterystyczna dla marki filozofia:

  • własna architektura Ring DAC zamiast kupowanych układów ESS, AKM czy Burr-Brown,
  • obsesja na punkcie synchronizacji zegarów,
  • rozdzielanie funkcji urządzeń na osobne obudowy,
  • bardzo długa żywotność platform i aktualizacji.

Nazwy produktów nie są przypadkowe – dCS od lat używa nazw kompozytorów: Scarlatti, Paganini, Debussy, Rossini, Vivaldi, Bartók, Lina. Varèse miał oznaczać coś więcej – nie ewolucję, lecz nowy początek. Sama nazwa odwołuje się do awangardowego kompozytora Edgard Varèse, który eksperymentował z elektroniką i dźwiękiem jako tworzywem.

Czym właściwie jest dCS Varèse?

Varèse nie jest DAC-iem.

To kompletne cyfrowe źródło audio zbudowane jako rozproszony system.

W pełnej konfiguracji składa się z:

  • Core (centrum przetwarzania i streamer),
  • dwóch Mono DAC (osobny dla lewego i prawego kanału),
  • Master Clock,
  • osobnego modułu interfejsu użytkownika,
  • sterowania przez aplikację Mosaic ACTUS.

Łącznie – pięć obudów (obecnie także opcjonalny transport CD/SACD).

Architektura jest radykalna: dCS rozdzielił wszystkie funkcje generujące szum i zakłócenia od samego procesu konwersji D/A.

Core odpowiada za:

  • wejścia cyfrowe,
  • streaming,
  • oversampling,
  • filtrację,
  • noise shaping.

Mono DAC mają robić praktycznie tylko jedno: konwersję cyfrowo-analogową. Najważniejszą nowością jest Differential Ring DAC – największa przebudowa architektury Ring DAC od wielu lat. Zwiększono liczbę źródeł prądowych i wprowadzono pełną pracę różnicową. Drugim filarem jest ACTUS (Audio-Control-Timing Unified System) – własny interfejs przesyłający dane audio, sterowanie i sygnał czasowy jednocześnie. To próba usunięcia klasycznego problemu audio cyfrowego: wielu niezależnych domen zegarowych.

W poprzedniej części opisałem bardziej ideę i architekturę. Teraz skupmy się wyłącznie na tym, co najważniejsze dla audiofila, który siada przed systemem i po kilkunastu minutach zaczyna zadawać sobie pytanie: czy to urządzenie rzeczywiście gra inaczej – czy po prostu jest doskonalszą wersją tego, co już znam?

Po przejrzeniu długich testów, relacji z premier, recenzji odsłuchowych i pomiarów wyłania się obraz bardzo nietypowy.

dCS Varèse nie należy do urządzeń, których charakter da się streścić w trzech słowach typu „ciepły”, „analityczny” albo „muzykalny”.

To źródło jest trudne do opisania właśnie dlatego, że jego największą cechą okazuje się… brak wyraźnej cechy.

Pierwsze wrażenie: nie „więcej dźwięku”, tylko mniej elektroniki

Większość ekstremalnie drogich źródeł cyfrowych próbuje od pierwszych sekund uzasadnić swoją cenę.

Scena staje się większa.
Bas schodzi niżej.
Wokale wychodzą przed linię kolumn.

Varèse robi coś niemal odwrotnego.

Pierwsza reakcja wielu słuchaczy była wręcz niejednoznaczna – pojawiało się pytanie: czy cokolwiek się zmieniło? Dopiero po kilku utworach zaczyna pojawiać się zjawisko, które opisywano wielokrotnie: słuchacz orientuje się, że przestał analizować system i zaczął słuchać muzyki.

To nie jest urządzenie, które podkreśla detal.

To urządzenie, które sprawia, że detal przestaje być osobnym zjawiskiem.

Mikrodynamika – obszar, w którym Varèse wydaje się wyprzedzać większość rynku

Najbardziej powtarzający się motyw w testach nie dotyczył ani rozdzielczości, ani przestrzeni.

Dotyczył mikrodynamiki.

Nie chodzi o to, że orkiestra gra głośniej albo perkusja uderza mocniej.

Chodzi o sposób, w jaki zmienia się energia wewnątrz pojedynczego dźwięku.

Na większości źródeł fortepian brzmi mniej więcej tak:

uderzenie → wybrzmienie → cisza.

Na Varèse zaczynasz słyszeć coś bardziej złożonego:

uderzenie → narastanie rezonansu → rozchodzenie harmonicznych → zanikanie → odbicia pomieszczenia → cisza.

I właśnie ten ostatni fragment okazuje się szokująco ważny.

Bas – najbardziej nieefektowny i najbardziej niezwykły aspekt Varèse

W hi-endzie często mówi się o „kontrolowanym basie”.

Varèse pokazuje, że większość ludzi błędnie rozumie to pojęcie.

Ten system nie daje wrażenia bardziej masywnego dołu.

Nie pompuje energii.

Nie dokleja ciężaru.

Zamiast tego pojawia się coś rzadszego: struktura basu.

Kontrabas przestaje być jedną bryłą niskich częstotliwości i zaczyna istnieć jako instrument drewniany, którego korpus reaguje na napięcie struny.

Stopa perkusji nie jest już impulsem z krótkim pogłosem – zaczyna mieć objętość i ciśnienie.

W muzyce elektronicznej robi to szczególnie dziwne wrażenie, ponieważ niskie częstotliwości pozostają ogromne, ale jednocześnie wydają się mniej spektakularne i mniej „audiofilskie”.

Słychać mniej efektu.

Czuć więcej informacji.

Średnica – punkt, w którym Varèse przestaje brzmieć jak cyfrowe źródło

Tutaj pojawia się najciekawsze zjawisko.

Wiele świetnych DAC-ów daje piękną średnicę poprzez lekkie wygładzenie konturów.

Varèse wydaje się iść w przeciwną stronę.

Nie wygładza.

Nie zaokrągla.

Nie dodaje eufonii.

A mimo to wokale odbierane są jako bardziej naturalne.

Dlaczego?

Bo urządzenie niezwykle dobrze oddaje ciągłość zmian amplitudy.

Ludzki głos nie składa się z kolejnych punktów informacji.

To ciągłe przejścia ciśnienia i barwy.

Na przeciętnych źródłach słyszysz wokalistę.

Na Varèse zaczynasz słyszeć pracę gardła, zmianę ustawienia ust, ilość powietrza i moment, w którym śpiewający odsuwa się od mikrofonu.

Góra pasma – największe zaskoczenie

To jest obszar, w którym wiele topowych źródeł wpada w pułapkę.

Albo dostajemy:

  • dużo powietrza i trochę sztuczności,

albo:

  • dużo gładkości i utratę energii.

Varèse zachowuje się inaczej.

Wysokie tony nie wydają się bardziej otwarte.

One wydają się bardziej kompletne.

Blacha perkusji nie kończy się metalicznym błyskiem.

Ma:

  • atak,
  • strukturę,
  • rozpraszanie,
  • wygaszanie.

Zawsze zwracam uwagę na talerze perkusyjne jako element, który zdradza klasę systemu – nie dlatego, że są jaśniejsze, lecz dlatego, że przestają przypominać odtwarzanie cyfrowe.

Przestrzeń – nie większa, tylko bardziej stabilna

Tu dochodzimy do cechy, która prawdopodobnie wynika z całej filozofii zegarów i redukcji jittera.

Pomiary Varese pokazały bardzo niski poziom szumu fazowego i wyjątkowo niski jitter w całym systemie.

Subiektywnie przekłada się to na coś bardzo nietypowego.

Na większości systemów obraz stereo jest trochę jak fotografia z lekkim rozmyciem.

Varèse nie powiększa tej fotografii.

On ją stabilizuje.

Pozycje instrumentów nie wydają się „rysowane”.

One wydają się istnieć.

Przy dużych składach orkiestrowych pojawia się bardzo rzadkie zjawisko: można śledzić pojedynczą grupę instrumentów bez utraty świadomości całej orkiestry.

Nie dlatego, że separacja jest agresywnie podkreślona.

Dlatego, że nic nie próbuje zwracać na siebie uwagi.

Tempo, rytm i przepływ – najtrudniejsza rzecz do opisania

Najbardziej interesujące były relacje odsłuchowe osób, które nie przepadają za audiofilskim językiem.

Kilku recenzentów pisało właściwie to samo:

„przestałem myśleć o sprzęcie”.

To nie jest opis barwy.

To opis rytmu.

Varèse nie przyspiesza muzyki.

Nie robi większego „drive”.

Ale usuwa coś, co często odbieramy jako zmęczenie odsłuchem.

Efekt jest taki, że słuchasz dłużej i ciszej, a jednocześnie odbierasz więcej informacji.

Czy Varèse ma własny charakter?

Tak.

I paradoksalnie polega on na tym, że tego charakteru nie narzuca.

Jeżeli podłączysz:

  • jasny wzmacniacz — usłyszysz jasny wzmacniacz,
  • lampowy tor — usłyszysz lampę,
  • monitor studyjny — usłyszisz monitor.

Varèse nie próbuje niczego ratować.

Nie dodaje romantyzmu.

Nie dodaje spektaklu.

W zamian daje coś, co w mojej myśli wracało wyjątkowo często:

poczucie, że między nagraniem a słuchaczem jest mniej warstw technologii. Została zdjęta kolejna zasłona pomiędzy słuchaczem a kreowanym obrazem muzycznym.

I być może właśnie dlatego dla części osób będzie to najlepsze cyfrowe źródło świata, a dla innych – urządzenie, które nie daje wystarczająco dużo „efektu” Wow.

Bo Varèse nie chce być słyszany.

Chce, żeby słyszana była muzyka.

Werdykt

dCS Varèse nie próbuje sprzedać marzenia o „analogowym cyfrowym dźwięku”.

To próba odpowiedzi na inne pytanie:

co zostaje, kiedy usunie się z toru możliwie wszystko poza samym nagraniem?

Jeżeli szukać jednego zdania podsumowującego wszystkie moje wrażenia, byłoby ono takie:

Varèse nie brzmi jak najlepszy DAC świata. Brzmi tak, jakby DAC-a już tam nie było.

W świecie ultra-high-endu to prawdopodobnie największy komplement, jaki można usłyszeć.

Dla mnie Varese to najlepsze źródło świata w zakresie odtwarzania dźwięku z plików. Fani srebrnego krążka mogą spać spokojnie, transport SACD Vivaldiego nadal dzielnie się broni…

Dane techniczne:

Typ przetwornika cyfrowo-analogowegodCS Differential Ring DAC 
Wyjścia analogowe– 2x para zbalansowanych wyjść na złączach 4x XLR. Impedancja wyjściowa: 1,5Ω.
– 2x para wyjść niezbalansowanych na złączach 4x RCA. Impedancja wyjściowa: 52Ω.
Maksymalne obciążenie: 600Ω (zalecane 10k-100kΩ).
Poziomy wyjściowe: 0,2 V, 0,6 V, 2 V, 6 V wartości skutecznej dla wejścia o pełnej skali, ustawiane w menu.
Wejścia cyfrowe– Ethernet na złączu RJ45 do przesyłania strumieniowego w sieci.
– Złącze USB typu A dla urządzeń pamięci masowej (nawigowane za pomocą Mosaic ACTUS).

Jeśli moduł wejść/wyjść cyfrowych jest zamontowany w Varese Core:
– Interfejs USB 2.0 na złączu typu B, akceptuje 24-bitowe 44,1-384kS/s PCM, DSD/64 i DSD128 w formacie DoP.
– 3 wejścia AES/EBU na 3-pinowych żeńskich złączach XLR, akceptujące 24-bitowe sygnały 44.1-192kS/s PCM i DSD/64 w formacie DoP. AES1+2 działa jako podwójna para AES, akceptuje 24-bitowe 88,2 – 384kS/s PCM, DSD/64 i DSD/128 w formacie DoP.
Wyjścia cyfroweJeśli moduł wejść/wyjść cyfrowych jest zamontowany w Varese Core:
1 x interfejs S/PDIF na złączu RCA Phono, wyjścia 24-bit 44.1-192kS/s PCM, DSD/64 w formacie DoP.
Częstotliwości i formaty próbkowania– 44.1-384kS/s do 24 bitów
– DSD/64, DSD/128, DSD/256, DSD/512
– Natywne DSD + DoP
– FLAC, WAV, AIFF
Szum szczątkowy<-118dB0, 20-20kHz
Odpowiedź na zakłócenia  <-115dB0, 20-20kHz
KolorSrebrny
Waga– Interfejs użytkownika: 14.6kg 
– Zegar główny: 15.7kg 
– Lewy mono DAC: 18.7kg 
– Prawy mono DAC: 18.7kg 
– Rdzeń: 33.1kg 
Wymiary (wysokość x szerokość x głębokość)– Interfejs użytkownika: 131mm x 444mm x 450mm (w tym głębokość anteny Bluetooth)
– Zegar główny: 131mm x 444mm x 437m
– Left Mono DAC: 131mm x 444mm x 437mm
– Right Mono DAC: 131mm x 444mm x 437mm
– Core: 244mm x 444mm x 438mm

Należy uwzględnić dodatkowe 60 mm głębokości na złącza kabli ACTUS oraz 120 mm na promień gięcia kabli ACTUS oraz przestrzeń na przepływ powietrza wokół urządzenia.
Pobór mocy30W

Oficjalna cena jeszcze nie znana ale znacznie powyżej miliona złotych.

8 komentarzy

  1. Mialem szczescie sluchac tego zestawu z roznymi glosnikami Wilson Audio i wzmocnieniem od Dan D’Agostino u mojego lokalnego deleara. Nieoficjanie zestaw tutaj ma kosztkowac 220-250k CHF, a wiec +/- 1 mln PLN. Napisze tak: calosc wyglada baaaaardzo fajnie, a dzwiek? Poczekam z glowna recenzja i pozniej jak sie da, cos (d)opisze.

    Marcin R.
      1. Hejka! To sa ceny na dzisiaj (14.11.2025); Varèse Core System CHF 107 900, Varèse Mono DAC pair 102 500.00, Varèse Master Clock 37 900.00, Varèse I/O Module CHF 13 500.00. Calosc to CHF 261 800.00 x PLN 4.59 daje PLN 1 201 662, a wiec na starcie nie ma cos dalej dyskutowac bo to nie ma sensu! Fakt, Varèse wygladna bardzo, ale to bardzo dobrze, ale jak dla mnie Vivaldi (nie APEX, ale APEX dla niektorych jest lepszy) z upsamplerem i do tego zegarem, i ma sie swoje wlasne «niebo»! Na rynku taki zestaw kosztuje ok. EURO 40 000 – 50 000 (jak sie go uda znalezc). Bez wnikania w szczegoly co do basu, gory, srednicy, holografi, cyfra/analog itp. Obecnie nie znam czegos lepszego co temu zestawowi podskakuje, ale do tego potrzba odpowiednich kabli zasilajacych, odpowiedniego wzmocnienia, glosnikow i akustyki pomieszczenie. dCS pokazal co znaczy miec potezne mozliwosci rozwoju sprzetu i niestety te wszystkie (nad)godziny musza sie kiedys splacic. U mnie ROSSINI/VIVALDI by wystarczyl, reszta to perwersja, ale… co do Varèse potrafi zrobic z dobrym nagraniem jest NIE NORMALNE, ale i tak to nie bedzie NIGRY granie na zywo, ale… granica sie zaciera, tylko, czy warto?! Pozdrawiam!

        Marcin R
        1. Co prawda to jeszcze nie jest mój poziom (kto wie co przyszłość przyniesie), ale czy ma Pan doświadczenia z topowymi przetwornikami Lampizatora? Chodzi mi o to czy istnieje jakiekolwiek porównanie topowych DCS-ów z Horizonem albo Afrodytą od Lampizatora?

          Krzysztof S3t
          1. Miałem styczność z kilkoma Lampizatorami ale Horizona nie słuchałem. Trzeba pisać do producenta żeby dostarczył na testy. Jesteśmy miłośnikami krajowych konstrukcji więc chętnie się nad nimi pochylimy.

            SzymonFaber
  2. Być może to będzie pytanie nie na miejscu, ale dlaczego najnowsze źródło DCS-a jest aż w pięciu (!) osobnych pudełkach? Czy dobrze rozumiem, że to jest streamer, zasilacz, zegar i dwa osobne przetworniki na każdy kanał w osobnej obudowie? Dostajemy coś w rodzaju systemu w systemie audio…

    Krzysztof S3t
    1. Sercem systemu muzycznego Varese jest jego zaawansowany rdzeń (ta największa jednostka), który obsługuje szeroką gamę formatów audio wysokiej rozdzielczości oraz najpopularniejsze platformy streamingowe. To potężne narzędzie umożliwia przeprowadzanie wielu operacji, od przetwarzania sygnału wejściowego po zaawansowane techniki kształtowania dźwięku, takie jak redukcja szumów i filtracja, zanim sygnał trafi do wysokiej klasy przetworników cyfrowo-analogowych Varese Mono. Do tego zegar + moduł interfejsu. Każde urządzenie ma swój wewnętrzny zasilacz.

      SzymonFaber

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *