Czas na opis wrażeń po odsłuchu urządzeń jednego z moich ulubionych konstruktorów.

TEST

Zacznę od punktu wyjścia czyli wcześniejszego dziecka, które wyszło spod ręki konstruktora tj. Krell FPB700cx. Jest to najwyższy model ówcześnie produkowanej stereofonicznej końcówki mocy o masie ponad 80kg i mocy maksymalnej bliskiej 2800W na kanał przy obciążeniu 2 Ohm.

Dzisiejsze ceny używanego modelu oscylują w granicach 30-40kzł.

Stylistyka ponadczasowa, agresywny wygląd i słuszne rozmiary każą się spodziewać olbrzymiej dynamiki.  I faktycznie końcówka nie zawodzi, czuć olbrzymią rezerwę mocy, głównie w zakresie basu.

Najniższe składowe grają z olbrzymią energią i dynamiką, uderzenia basu są niezwykle sugestywne ale nie posiadają takiego konturu ani zróżnicowania jak w przypadku monobloków odniesienia.

Słuchając klasyki odnoszę  wrażenie, że wyrafinowanie tego zakresu uległo sile. Czuć to zwłaszcza na partiach wyższego basu gdzie, jego ilość jest większa niż być powinna a zwinność i różnicowanie tonalne jest za małe. Taki sznyt grania w mniejszym lub większym stopniu doskwiera znaczącej większości tranzystorów. Pewne uśrednienie oraz niemożność przekazania wszystkich faktur basu, wybrzmień i doskonale odwzorowanej barwy dźwięku szczególnie widoczne jest podczas odsłuchu instrumentów naturalnych (wiolonczela, kontrabas, fortepian). Wśród braci tranzystorowej to bardzo wysoki poziom grania, 90% urządzeń radzi sobie znacznie gorzej od Krella ale musze wspomnieć, że w porównaniu do wzorca takie niedostatki w skali bezwzględnej występują.  Tak czy inaczej w porównaniu do A klasowej serii KSA to przepaść jakościowa.

Średnica jest niezwykle gładka i bardzo ładnie podana, posiada prawidłową barwę i dobry balans tonalny. Dźwięk jest właściwie nasycony i dociążony, przy tym nieagresywny, gładki i przyjemny w odbiorze. To bardzo mocna strona tego urządzenia. Scena dźwiękowa zarówno w głąb jak i w szerz nie budzi większych zastrzeżeń w tym przedziale cenowym.  Wielkość  instrumentów jest poprawna ale sugestywność rozmieszczenia i wyrazistość usytuowania na scenie mogłaby być jeszcze lepsza.  

Góra tego urządzenia całkowicie nieagresywna, bardzo spokojna, płynna i świetnie zespolona ze średnicą. W połączeniu z nieco odważniejszymi w tym zakresie kolumnami będzie bardzo dobra.

W stosunku do urządzenia odniesienia i nowszych produktów Dana jest mniej bogata w wybrzmienia i słabiej oddaje akustykę pomieszczenia, w której dokonywano nagrań. W zestawieniu testowym ten zakres był wyraźnie najsłabszy. Widać wyraźny progres w nowszych końcówkach. Przez to całość przekazu jest dość ugrzeczniona i nieagresywna.  Można słuchać nawet najostrzejszej muzyki i chudo zrealizowanych nagrań na bardzo przyzwoitym poziomie.

CLASSIC 2, niepozorna czarna skrzynka. Niecałe 50kg wagi, moc  1200W na kanał/ 2 Ohm.

Jeden z tranzystorów, który bardzo przypadł mi do gustu. Nazwałbym go urządzeniem dla melomana nie audiofila. Ta końcówka nie rozbiera dźwięku na czynniki pierwsze i gra od pierwszych taktów niezwykle przyjemnym, równym, nieco ciepłym i bardzo płynnym dźwiękiem. Jest idealnie spójna w całym paśmie i charakterze grania. Przypomina troszkę dobry analog w połączeniu z lampowym klimatem. Pomimo wielu drobnych niedoskonałości jak nieco zaokrąglony i bardziej obfity  bas, całość grania jest niezwykle strawnie podana. Siadasz, włączasz utwór i masz stworzony świetny klimat od ręki. Urządzenie po 15 minutach gra pełnią możliwości. Bas tam gdzie jest nagrany z siłą posiada olbrzymią werwę i atak, jego niższy zakres nie może równać się morderczej mocy monobloków Progression ale za te pieniądze nie mam uwag. Jedynie ta delikatna poświata i “lampowy” charakter daje znać, że to tranzystor o łagodnej duszy.  Reszta pasma jest wybitna w klasie do 100kzł.  Szczerze to jest mój  “czarny koń ” relacji jakość/cena tego testu.  W połączeniu zarówno z małymi jak i dużymi Ethosami Studio 16 Hertz średnica jest wybitna, nasycona, gładka, przy tym odpowiednio wyrazista.

Góra nieporównywalnie lepsza od 700cx, bardziej nośna, rozdzielcza z lepszymi wybrzmieniami.

Ten piecyk powinien mieć dedykację do małych “etosków”.  W połączeniu z “tanim” dCSem typu Bartok, Debussy, NB  można złożyć hi-endowy system za bardzo przyzwoite pieniądze.  

Progression stereo, waga 57kg, 1200W/2Ohm.

Dla mnie istny majstersztyk wśród końcówek, z dużymi Ethosami Arctico najlepsze połączenie z wszystkich tranzystorów. Podobnie jak Classic 2 powinna być etykieta łączyć z S16Hz i dCS. Synergiczne zestawianie, największa różnica na tle niższego modelu i 700cx to bas. W tym przypadku niemal tak dobry jak z monosów odniesienia. Niesamowita szybkość, atak, kontur i co najważniejsze brak pogrubienia! Idealny balans tonalny pomiędzy wyższym a niższym basem. Jak komuś pomieszczenie i reszta zestawu pozwoli będzie się delektować każdą nutą tego zakresu. Klasa basu, (chociaż jest go mniej i nie tak morderczy jak w monoblokach Progression) jego równowaga, barwa, rozdzielczość i artykulacja wybitna jak na tranzystor. Średnica posiada jedną przeważającą cechę czyli bardzo gładki zakres wyższej średnicy, grający idealnie spójnie z resztą pasma. Wokal jest taki jak być powinien, ani wypchnięty ani cofnięty.  Idealnie oddana wielkość instrumentów i wokalistów, świetna rozdzielczość i zrozumiałość bez agresji. Bardzo dobra lokalizacja na scenie, wszystkie elementy przestrzenne właściwie osadzone i odpowiednio wyraźne. Średnica płynnie przechodzi w górę pasma, jeszcze bardziej nośną i rozdzielczą od Classic 2. Góra podobnie jak średnica, analogowa, rozdzielcza ale bez nadmiernej natarczywości. W stosunku do 700cx to jest bardzo duża różnica. Sugestywność obcowania z muzyką na żywo na bardzo wysokim poziomie. Nie znam żadnego urządzenia w tym przedziale cenowym o tak wyrównanej i klasowej prezentacji.  Żeby je przebić trzeba wydać 3 x tyle za urządzenie lampowe.

Progression mono, 68kg/szt 2000W/2Ohm.

Olbrzymie, ciężkie i piękne urządzenia. Sądziłem, że to będzie rozwinięcie wprost grania końcówki stereo. Jak się okazuje to inny charakter grania. Na pierwszym miejscu DYNAMIKA, te monosy epatują swoją siłą, na każdym kroku pokazują to MY jesteśmy najmocniejsze. Jak ktoś lubi energetyczne i  szybkie jak grom wzmocnienie to jest klasa sama dla siebie. Chyba tylko Relentless dadzą im radę 🙂

Średnica jest równie mocarna i bardzo wyraźna, pierwszy i drugi plan grają wyjątkowo sugestywnie. Wydarzenia z boku sceny są dużo bardziej wyraźne niż normalnie. Scena wypycha się przez to do przodu jak w lamie SET.  Lokalizacja na scenie wybitna, artykulacja i energia wyśmienita. Góra przestrzenna i rozdzielcza, zatrzymuje się krok przed przesadzeniem. Nie popada w zbytnią agresję.

Cały przekaz jest jak naładowany dodatkową energią. Mi taki charakter brzmienia mniej odpowiada.

Podczas odsłuchu czułem się trochę osaczony a wzmocnienie próbowało przejąć władzę nad systemem. Osobiście wole więcej delikatności i finezji. Na dynamicznie nagranych kawałkach wydawało się jakby monobloki wciąż prężyły muskuły, mówiąc: “Co my nie damy rady!”

W natłoku tej gigantycznej energii gubi się gdzieś sens muzyki, w moim zestawieniu część dźwięków basu i średnicy jest wręcz przerysowana.  

Tego typu końcówki widzę raczej w towarzystwie dużych i trudnych w napędzeniu, mniej dynamicznych kolumn, ich energia wtedy zostanie właściwie spożytkowana a świetnie dociążona i sugestywna średnica uzupełni braki konstrukcyjne. W moim, bardzo równym tonalnie zestawieniu te monobloki idą o krok za daleko.  

Momentum Mono M400, 43kg/szt 1600W/2Ohm

Rodzinna piękność. Te monoski, malutkie w stosunku do reszty są wręcz przepięknie wykonane. Estecie ciężko przejść obok spokojnie. Małe dzieło sztuki. Tak powinny być wykończone urządzenia najwyższych lotów. To flagowy model przed topowym Relentless. Postura na to nie wskazuje ale te maluchy mają serce do grania. Ich brzmienie nieco przypomina Progression stereo ale z bardziej sugestywnym przełomem wyższej średnicy i góry. Przez to lokalizacja na scenie jest wybitna, dokładnej artykulacji i ilości powietrza wokół instrumentów nie brakuje. Bas na szczęście już nie epatuje siłą monosów Progression , jest zwarty, konturowy i szybki ale zachowuje bardzo dobrą równowagę.  Jakość niskich składowych od wersji Progression wzwyż to zupełnie nieosiągalny poziom dla starszych urządzeń i serii Classic, tutaj istna “sprężyna” świetnie współgrająca z Ethosami, które są w stanie przekazać genialną rozdzielczość i barwę tego zakresu. Poprzez podkreślenie wyższego środka widziałbym te monosy we współpracy  z łagodniejszymi i nasyconymi średniakami jak serie Illuminator Scana lub polipropylenowymi z Dynek. Góra na bardzo wysokim poziomie, bez nadmiernego rozjaśnienia, wyraźnie żywsza i bardziej bogata w wybrzmienia niż 700cx. Najwyższy zakres delikatnie schowany za odważnym wyższym środkiem.

Wszystkie urządzenie Dana bardzo chętnie współpracują z niskimi impedancjami rzędu 2Ohm, nawet najtańszy Calssic 2 nie miał z tym problemów. Jeżeli boicie się lub nie lubicie lamp to ewidentnie jedne z ciekawszych propozycji tranzystorowych na rynku.  Mnie oczarowały 2 modele jak się okazuje niekoniecznie najdroższe, co potwierdza że trzeba słuchać, słuchać i jeszcze raz słuchać a znajdziecie synergiczne zestawienie odpowiednie dla Waszych potrzeb.  Jeżeli macie jakiekolwiek pytania to służę pomocą.

15 komentarzy

  1. Witam. Czy ma pan jakieś inne typy tranzystorowych końcówek stereo, które mogły by konkurować dźwiękiem z Classic 2? Słuchałem tej końcówki i muszę przyznać że w swojej cenie s/h 30-40 tys zł to bardzo dobra propozycja. Co innego by Pan polecił w tych pieniądzach, na co mógłbym rzucić uchem? Niestety nie mam tak olbrzymich możliwości testowania jak Pan, więc jeżeli można chciałbym bym podpowiedzi czego jeszcze powiedzmy do 50 tys zł licząc za używane mógł bym jeszcze posłuchać by za bardzo nie błądzić?

    Anonim
  2. Witam, Od kilku lat gram na monoblokach FPB-750Mcx , którymi napędzam Sonus Faber Extrema , Jestem z nich bardzo zadowolony ale mam ochotę spróbować nowych produktów Dana z rynku s/h do 50tyś. Zastanawiam się czy zamiana na Momentum S200 lub Classic 2 to będzie krok do przodu , czy będą w stanie odpowiednio napędzić Extremy? Wyższe modele są poza moim zasięgiem. Będę wdzięczny za Pana opinię czy w moim przypadku warto przetestować wymienione modele czy lepiej zostać przy obecnych monoblokach.

    Krzysiek
    1. Panie Krzysztofie, do Extrem widziałbym Progression stereo lub najlepiej Progression Mono. Te drugie to dynamit. Classic 2 to świetna końcówka ale do kolumn z bardziej konturowym basem. Momentum S200 bym na Pana miejscu odpuścił, pięknie wygląda ale dynamika zdecydowanie zbyt słaba do tych kolumn. Krell nie grzeszy barwą i gładkością ale troszkę mocy ma. To bardziej uproszczony przekaz. Bas ma siłę ale różnicowanie, kontur i barwę wiele końcówek posiada zdecydowanie lepszą.

      Szymon
  3. Miałem preamp VTL 7.5 MKI teraz gram na MKII z którego jestem bardzo zadowolony , myślałem o zakupie MB-185 MK-III ale mam wątpliwości czy prądowo uciągną Extremy , wiem że Siegfried byłby idealny ale na razie miałbym tylko na jedną sztukę 🙂

    Krzysiek
  4. Jeśli dobrze się orientuje to WM300 powstały tylko 2 sztuki i żadna nie szykuje się do zmiany właściciela 😉 Amplifon to świetne sprzęty ale delikatnie mówiąc nie jest to produkcja masowa. Zdecydowanie nie ma opcji pójść do sklepu i kupić od ręki. Napewno trochę łatwiej będzie z dostępnością SET 140 lub SET42SE ale też nie będzie to proste.

    Arti_surf

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.